Kilka słów o domach żużlobetonowych z Durlas

      Możliwość komentowania Kilka słów o domach żużlobetonowych z Durlas została wyłączona

Na łamach czasopisma Architekturae et Artibus Wol. 1/2020 odnajdujemy kilka słów i wspomnień o domach żużlobetonowych w Durlasach: „DAWNE WIEJSKIE BUDYNKI ŻUŻLOBETONOWE” – autorzy Natalia Mąka, Ewa Milewska, Jarosław Szewczyk.

3.1. „Domy z leszu” w Durlasach
W Durlasach zachowały się co najmniej dwa budynki wykonane z użyciem żużla parowozowego (leszu); oba są to domy jednorodzinne, jednokondygnacyjne z nieużytkowym poddaszem, ustawione kalenicowo względem ulicy.
Pierwszy z nich, pod numerem 62 (ryc. 1), wzniesiono w latach 1963-1964. Początkowo o wymiarach rzutu 9 x 10 m, składał się on z trzech pokoi, kuchni, łazienki oraz niewielkiego korytarza. Po późniejszym
(stosunkowo niedawnym) remoncie, kiedy to od strony
podwórza dobudowano nowe pomieszczenia (łazienkę, kotłownię, kuchnię, a korytarz powiększono), ma on wymiary 11,9 x 10 m. Od dobudowanej strony znajduje się wejście główne do domu. Dach jest dwuspadowy naczółkowy nad częścią pierwotną, a jednospadowy nad późniejszą częścią dobudowaną. Pierwotnie pokryty był dachówką, aktualnie – eternitem. Dom ma zewnętrzne ściany parteru z leszu, z zewnątrz otynkowane tynkiem cementowo-wapiennym. Ściany szczytowe strychu są
z czerwonej cegły, a ściany dobudówki – z pustaków z betonu komórkowego.
Charakterystyczna wydaje się świadomość lokalnej unikalności budulca i wręcz pewna miara dumy właścicieli oraz sąsiadów z użycia leszu pozyskanego z parowozowni w pobliskiej Ostrołęce, choć lesz był
najtańszym materiałem (parowozownie udostępniały go nawet za darmo). Antoni Grzyb, którego ojciec pomagał przy budowie tego domu i który sam czasem obserwował budowę, wspomina (zachowano oryginalny styl wypowiedzi):

,,Dom jest z leszu postawiony. W tamtym czasie pustaki, cegły były bardzo trudno dostępne. Lesz było można wziąć z stacji w Ostrołęce. Oni tam to wysypywali. Był za darmo. Pamiętamjak dziadek [Henryk Mąka] woził to wozem w konia po bardzo piaszczystej drodze tutaj przez wioskę. Lesz
mieszany był z cementem i wapnem. Z tego robiła się ściana. Stawiało się takie duże deskowane formy. Beton tam się sypało i się robiła ściana. Później jak się pobudowało, belki drzewiane się kładło. Deski się pod-
bijało. Pod deski się trzcinę kładło. Pod trzcinę chlapało się wapnem, sufit zrobił się równy. Nie było tego widać.
Później kładło się krokwie i dachówka. Lesz był ze sta cji, z parowozów wywalali lesz. Pociągi na węgiel chodziły, węgiel się spalił i był lesz. Wywalali go na uboczu.
Budował pan z Białobieli, pan Szczubełek, taki starszy pan. Wiesz jak wyglądała trzcina? Trzcina gruba taka długa, nitkami związana, grube jak palec. Podbijali to na deski i później wapnem chlapali i było równo”.
.
Podczas wywiadu zadano pytanie: Jaki jest stan domu? Właściciel (Jan Mąka) odpowiedział: „Konstrukcja domu nie jest zbyt dobra, sufit pęka. Ściany czasem się sypią. Z tego powodu obok tego domu stawiany jest nowy dom. Jak tylko prace wykończeniowe zostaną ukończone, stary dom zostanie rozebrany”.
Niemniej podczas oględzin dostrzeżono raczej dobrą techniczną kondycję użytego budulca. Drugi z domów, pod numerem 49 , wzniesiono jeszcze wcześniej, prawdopodobnie w roku 1952. Współwłaścicielka domu i wnuczka budowniczego wspomina: „Dom stawiał majster Stanisław Prusaczyk z Lelisa, on już nie żyje. (…) Podobno popioły, żużle były zwożone po tych latach powojennych chyba z Pomorza, a potem na stację [w Ostrołęce] jakaś firma to przywoziła, w tym pomagała, nie pamiętam nazwy.
Mój dziadek zajmował się tymi rzeczami, był takim jakby kierownikiem w tej firmie. Ta firma była w Ostrołęce i ona zajmowała się zwożeniem różnych materiałów. To była pierwsza taka chałupa, a druga u was [Durlasy
62]. Tego materiału było dużo, był najłatwiej dostępny, najtańszy. A tym bardziej że dziadek [Antoni Parzych] pracował przy tym i miał szybki dostęp do tego materiału”

Download PDF