„…Wszystko by u nas było jako tako, tylko to najgorsza, że szkoły nie mamy. Jest kilka wiosek takich, a mianowicie: Obierwia, Olszewka, szwendrowy Most, Łodziska, Chudek, Czarnotrzew i Gleba, od których we wszystkie strony daleko do szkoły… „; „…Oj! bieda tam, bieda, gdzie szkoły nie ma, bo tam ludzie okryci są grubą ciemnotą. I niełatwo, też dadzą się oni nawrócić do tego, co jest prawdziwe i pożyteczne. Można to widzieć i u nas jak zbiorą się dla obrania wójta, ławnika, kasjera, albo dla narady nad innymi sprawami..” – takie oto słowa odnajdujemy w liście Józefa Pawłowskiego z Dylewa.do Gazety świątecznej w 1887 roku nr 339 lipiec/. List nosi nazwę „W sprawie szkolnej” i jest nadzwyczaj ważki oraz aktualny po dzień dzisiejszy.
Wszech obecna domena ekonomii finasowej daje się odczuć także w dziedzinie edukacji i postaw społecznych, zwłascza dotyczy to niektórych osób, które społeczeństwo obdarzylło mandatem w dniu wyborów. My sami czujemy to dobitnie i to co udało się dwukrotnie uchronić ostatnimi czasy, nadal bryka się nieustannie z wizją czekających kłopotów. Czy wówczas znajdą się ludzie pokroju autora przytaczanego listu i którzy ponownie staną skutecznie w obronie naszych szkół?
Cenna jest tu także porada pisarza tejże gazety. Poczytajmy…….

K.Bulak

