Coraz więcej osób zamieszkujących na obrzeżach naszej wspólnoty gminnej, a zwłaszcza w wioskach najdalej położonych od ośrodka miejskiego, zastanawia się głośno nad jutrem swych miejscowości. Może są ostatnim pokoleniem tu zamieszkującym? Wpierw czynili to pojedynczo w domowym zaciszu, teraz dywagacje wychodzą poza domowy zasięg. Zaczynamy mówić o tym coraz bardziej otwarcie, czy oby niektóre z naszych miejscowości nie zostały skazane przez władze na unicestwienie? Przestajemy przyjmować postawę, „To niej ja, niech to zrobi ktoś inny”, innymi słowy rozwijamy się jako społeczeństwo obywatelskie.
Być może wydawać się to nieco na wyrost, ale obiektywna refleksyjna ocena rzeczywistości lokalnej uzasadnia tego rodzaju wątpliwości. Zasadnicza działalność inwestycyjna i kulturalno-oświatowa gminy skupia się na kilku największych miejscowościach. Tam coś się zawsze robi, dzieje się. Mniej lub więcej, ale miejscowości te, systematycznie otrzymują przyczynki do rozwoju. Na orbitach gminy trudno doczekać się chociażby oświetlenia ulicznego, wodociągu, kanalizacji, dostępu do szerokopasmowego internetu, przedszkola dla maluchów, czy życia kulturalnego organizowanego przez CK-BiS. Nie mowa już o dostępie do gazu, bezpłatnej komunikacji miejskiej /Białobiel, Siemnocha/, miejscach pracy, czy prawdziwej sali gimnastycznej. Dlaczego tak jest? Czy owi mieszkańcy są „gorsi”? Czyżby liczyły się jedynie kalkulacje wyborcze? Gmina, to jak przysłowiowa jedna ręka, boli jeden palec, więc cierpi cała dłoń i organizm. Uczciwa troska o wszystkich mieszkańców gminy, to żaden nadzwyczajny wymóg, to najzwyklejszy szacunek do nich.
Owe podstawowe sprawy muszą być obecne, aby młode pokolenie zechciało pozostać w tych wioskach. Nie wystarczy być facebookowych, imprezowym, okolicznościowym lub też festynowym samorządowcem, by cieszyć się z poprawnie wykonywanej misji społecznej. Trzeba mówić prawdę i działać we wszystkich wymiarach, nawet w sprawach trudnych i być może wbrew oczekiwaniom określonych elit politycznych. Doraźne „zyski” nie mogą przyćmić wizji i działań dla lepszego jutra, ku dobru całej naszej wspólnoty samorządowej. Nie można też dyskryminować innych za to, że mają odwagę wyrazić swoje wątpliwości otwarcie. Nasze jutro społeczne leży w naszych rękach.
/K.Bulak/

