Cieszy bardzo fakt, iż w ostatnim okresie czasu, w lokalnych mediach ożył temat kapliczki w Zabrodziu, datowanej na rok 1863. Należy mieć nadzieję, iż pamięć o tym miejscu i wydarzeniach zostanie jeszcze głębiej odkryta, utrwalona i przekazana dla potomnych.
Niemniej jednak obowiązkiem prawdy historycznej jest powiedzenie kilka słów o tych, którzy cicho przez lata opiekowali się nią. To właśnie dzięki nim, możemy cieszyć się istnieniem kapliczki i wiedzą o niej. Mowa tu o Pani Janinie Krukowskiej z Zabrodzia, która przyszła do tej wioski mając 17 lat i przez ponad 70 lat opiekowała się tym miejscem..
Czyniła to wraz ze swoim, nieżyjącym już mężem Stanisławem i rodziną. Niejako przejęli oni ten „obowiązek” od swoich rodziców Władysława i Franciszka Krukowskich. Wszelkie prace wykonywali własną pracą, kosztem, wysiłkiem i poświęceniem. Nie było im łatwo, ale jednak tak robili, bo taką mieli wewnętrzną potrzebę. Wymienili dach, dali kapliczce betonowe „nogi”, założyli rynny, przystrajali na święta i rocznice, malowali, dbali o zieleń. Jak wielu z nas, i im nie było łatwo w życiu, to jednak znajdowali czas, fundusze i siły by opiekować się tym miejscem. Nie oglądali się na pomoc urzędów, instytucji, czy fundacji. Tym bardziej zasługują na słowa podziękowania, uznania i docenienia. Mamy więc wobec nich dług wdzięczności, który musimy spłacić.
W ostatnich latach Pani Janinie zdrowie nieco podupadło, co nie pozwalało na właściwe kontynuowanie opieki nad tym miejscem. Z pomocą przyszli sąsiedzi. Za jej zgodą wykonali prace porządkowe wokół kapliczki i przygotowują się do odmalowania ogrodzenia. Dotychczasowa kustoszka kapliczki jest z tego faktu bardzo zadowolona i wdzięczna sąsiadom.
W rozmowie z Panią Janiną pojawia się wiele ciekawych wątków związanych z tym miejscem. W jej pamięci są uroczystości patriotyczne przy tej kapliczce z udziałem ułanów. Pamięta także duży ciosany głaz z napisem stojący obok kapliczki. Głaz ten znikł niespodziewanie którejś nocy. Dziś są jeszcze tu jego szczątki. Moja rozmówczyni wskazuje na Pana Jana Kochanka z Zabrodzia, który swego czasu spisał wszelkie informacje związane z tym miejscem. Obecnie Pań Kochanek już nie żyje. Może rodzina posiada owe zapiski? Wiele też ciepłych słów pada pod adresem byłego wójta gminy Olszewo-Borki Pana Opęchowskiego.
Wielkie podziękowania dla Pani Janiny Krukowskiej i jej rodziny za opiekę nad tym miejscem. Seniorce rodu życzę zdrowia i wielu dobrych ludzi wokół. Dziękuję za rozmowę i przychylność.

