Tytułowe przysłowie, w dawnych czasach dosyć powszechne było w kurpiowskich stronach. Wydaje się, iż twórcami tego przysłowia są nasi ojcowie – Kurpie. Wszakże las był ich siedzibą, a życiem Kurpia; krzesiwo, fajka i jordanka, jego poezją, krzyżyk bursztynowy na piersiach jego skarbem, piosenka wesołością i smutkiem, a Narew powiernicą jego żalów. Kurp gwarzył z brzęczącymi pszczółkami swych barci, czuł granie cietrzewi i chrapanie słomek, umiał niegdyś zwietrzyć żubra, lub niedźwiedzia, dziś potrafi wytropić dzika, sarnę lub wilka; lubował się widokiem szeleszczących dębów, szumiących jodeł, drzemiących gajów; cóż więc dziwnego, że w obecności takich okoliczności, nauczył się wreszcie słyszeć jak traw a rośnie! Ten kto to umie dobrze orientuje się w sytuacji, wie co się dzieje, domyśla się czegoś, trafnie przwidywa co się może wydarzyć.
„Słyszeć jak trawa rośnie”
Możliwość komentowania „Słyszeć jak trawa rośnie” została wyłączona

