„Kurpie mają także sobie właściwe tylko zwyczaje. I tak: gdy jedno z małżonków jest wdową lub wdowcem, wtedy małżonkowie tacy nie wchodzą do swojego domu drzwiami, ale oknem, z tego powodu, że kiedy pierwszy mąż lub żona choć wchodzili drzwiami a pomarli, zatem najlepiej im wieść oknem, aby nie umrzeć tak rychle.
U Gociów znów zachowuje a przynajmniej zachowywał się zwyczaj: że weselnicy drugiego dnia po ślubie szli z muzyką do dworu na dzień dobry. W takim razie drużbowie, przywiązawszy chustki do żerdzi, powiewają jak chorągwiami. Jeden z nich zaś dziwacznie przebrany, występuje jako dobosz: zamiast kaszkieta ma baryłkę; ręce zaś słomą pookręcane, a niosąc przed sobą ceber, wywrócony do góry dnem, bębni na nim z całej siły. Po uczęstowaniu we dworze gorzałką, wytańcowawszy się z parę godzin, odchodzą, dziękując temi słowy: „Pseprosoma wielmożnych państwa, żeśmy sobie narobili subiekcyi.” Powróciwszy do domu hulają jeszcze przez cały tydzień lub dni kilka, wedle zamożności dłużej lub krócej. Znane są tu i inne wesołe zabawy, stosownie do pory roku lub innej jakiej okoliczności, mniej więcej takież same, jak w innych stronach kraju”.
Cyt. Opiekun Domowy nr 28 15 lipca 1868 r.

