Z przedwojennej lokalnej prasy

      Możliwość komentowania Z przedwojennej lokalnej prasy została wyłączona
  • We wsi Białobiel pow. ostrołęckiego Bolesław Grabowski zastrzelił Helenę Prusińską, po czym sam pozbawił się życia. „Podkładem tej tragedii życiowej był stosunek miłosny.” (Życie i Praca nr 49, 1926/;
  •  Ludność Myszyńca rozgoryczona jest podatkiem od zbierania jagód. 13 czerwca nadleśny z żoną i gajowym rozpędził chłopców i dziewczęta, którzy poszli na jagody. Odebrał owoce, a dzbanki potłukł o drzewo. (Głos Puszczański nr 9 – 10,  1920/;
  • Spółdzielnia Spożywców w Ostrołęce uruchomiła piekarnie mechaniczną, „której produkcja po kilku dniach doszła do niebywałej, jak na Ostrołękę, wysokości – 1500 kg chleba dziennie. Prywatni piekarze wybili wszystkie szyby w piekarni mechanicznej, zastraszyli ob. Wolińskiego, kierownika spółdzielni, że cały z Ostrołęki nie wyjedzie”. Starosta zapowiedział, że za każda wybitą szybę zamknie jedna piekarnię prywatną. (Wspólna Praca nr  3), 1928/;
  • W końcu maja w Puszczy Kurpiowskiej doszło do tragedii. Mieszkańcy wsi Kuzie gm. Gawrychy od niepamiętnych lat korzystali z pastwiska w uroczysku „Uścianek”, płacąc za to Skarbowi minimalną opłatę. Rządy zaborcze zgadzały się na ten serwitut, wchodząc w położenie biednej ludności. Zakaz wprowadził dopiero nadleśniczy Feliks Ubysz. Ponieważ na pismo ludności do Sejmu nie nadeszła odpowiedź, z pastwiska korzystano nadal. Nadleśnictwo, chcąc zająć pasące się bydło, spotkało się z oporem wsi. Z jednej strony – kilkudziesięciu wiśniaków, bab i dzieci, uzbrojonych w kije na bydło, z drugiej – 17 policjantów. Doszło do starcia, w wyniku którego dwóch wieśniaków postrzelono, wielu, zwłaszcza dzieci, uderzono kolbami karabinów. Aresztowano 13 wieśniaków. (Gazeta łomżyńsk nr 10, 1923/;
  • Nadleśniczy Feliks Ubysz podał do sądu mieszkańców wsi Kuzie o to, że rąbią sosny, zamierzając przystąpić do budowy kościoła. Drzewo pochodziło ze skrawków leśnych, wcinających się w pola gospodarskie. Zwyczajowo od dawna traktowano użytkowo rosnące na nich drzewa, wycinając je zarówno na własne potrzeby, jak i na sprzedaż. Sąd pokoju w Turośli i Sąd Okręgowy w Łomży uniewinniły włościan. Nadleśniczy zrezygnował z prawa do kasacji wyroku, zażądał jednak wypełnienia robót polnych na jego włóce. (Gazeta Łomżyńska nr 11, 1923/.
Download PDF