Poniżej tekst datowany na dzień 12 grudnia 1857 roku, jednego z mieszkańca Suwałk. Z uwagi na jego doniosłą treść, przywołujących piękne zasady i postawy moralne Kurpiów /w tym mieszkańców: Ostrołęki, Nowogrodu, Nowej Rudy/, przytoczony jest w całości.Pisownia oryginalna. Zachęcam do lektury.
„Tak łagodnej jesieni, jaką w r. b. dotąd mamy, już od lat wielu nie mieliśmy, i dla tego obawa o przekarmienie inwentarzy przez zimę zwolna ustaje, a lud na Litwie, ciesząc się z łaski Bożej, odbywał aż do adwentu liczne gody małżeńskie, przez co pomnożył znacznie dochód propinatorom Wiadomo wszakże, że lud nasz ani chrzcin, ani pogrzebu, a tym bardziej ślubne, go wesela nie odbędzie bez wódki, a chociaż Litwini lubię krupnik narodowy, toć i ten z wódki się przyrządza; herbata zaś i poncz jeszcze nie wszędzie dotąd są upowszechnione. Nie wiemy, czy jest inny kraj w święcie, w którym by tyle wypijano wódki ile u nas piją; co wieś to ujrzysz karczmę, a niekiedy i dwie i to najczęściej w sąsiedztwie z kościołem, w braku zaś tego, z urzędem wójta gminy lub urzędem leśnym, albo też z inną jaką budowlę ważniejszą, to jest fabryczną lub urzędową. Celem istnienia tych karczem jest pojenie ludu wszędzie, gdzie tylko ma potrzebę zbierać się: modlitwa, radość, smutek i żałoba, sprawiedliwość i pieniactwo, handel i przemysł, wszystko to bez wódki i pijaństwa obejść się nie może. Dzierżawa folwarków tym jest droższą u nas, im większa należy doń propinacja: ziemia, choćby najobszarnjejsza i najżyzniejsza, z dobremi zabudowaniami, bez propinacji, małą u nas ma wartość.
Dążność więc jest powszechna jak najwięcej poić ludzi, a przez to demoralizować ich i przyczyniać się do zrujnowania gospodarstwa, oraz do nędzy. Przez propinację więc jeden się zbogaca, lecz tysiące osób ubożeją, czyli wyraźniej mówiąc, zdzierstwem delikatnym i zabójstwem moralnym tysiąca osób, jeden się zbogaca. I toż można nazwać porządnym gospodarstwem? Możnaż taki dochód nazywać godziwym ? Możnaż takie postępowanie naszych panów nazywać nie tylko moralnym lecz ogólnie chrześcijańskiem? Chociaż każdy chrześcijanin powinien być moralnym, lecz nie wszyscy chcą u nas tak rozumieć Ewangelie św.
W porę więc zawitało do kraju naszego Bractwo trzeźwości, które uzyskawszy upoważnienie od Rzędu do głoszenia swych zasad moralnych, już wielki postęp w swem przedsięwzięciu uczyniło. Wiemy, że skutkiem tego bractwa już większa połowa guberni Płockiej przestała pić wódkę, a misyja w Kadzidle w pow. Ostrołęckim w przeszłym miesiącu przez księży Reformatów odbyta, rzuciła już dobre nasiona wstrzemięźliwości i pomiędzy lud w przyległym powiecie Łomżyńskim tutejszej guberni zamieszkały. Jakaż to rozpacz dla propinatora gminy Czerwone, który za wódkę od biednych kurpiów miewał dochodu miesięcznie złp. 16,000, a teraz wszystko to traci! Lud bowiem nasz od wieków był pobożnym, i tylko chwilowe pokusy do złego, mogły ostudzić w nim pobożność, lecz gdy znowu uroczyście w kościele przyrzekł Bogu być moralnym i wstrzemięźliwym, to już nie łatwo siła szatańska potrafi te śluby jego przełamać. Jaki powzięli wstręt do pijaństwa Kurpie, dla wyobrażenia przytoczę tu kilka autentycznych przykładów. We wsi Nowej-rudzie, wśród leśnictwa rządowego Nowogród na stronie zachodniej pow. Łomżyńskiego położonej, Kurp nakłaniał sąsiada swego do wyrzeczenia się picia wódki, a gdy ten mało zważał na jego przestrogi, namawiający do wstrzemięźliwości ofiarował mu rubla er. nagrody, jeśli tylko usłyszy z ust jego żądane przyrzeczenie; obok tego ofiarował mu wszelką pomoc w gospodarstwie i furmankę dla udania się na misję, o 5 mil stamtąd odbywającą, się, nalegając aby tam pospieszył i wyrzekł się picia wódki, bo w przeciwnym razie nie znajdzie przytułku na wsi. Trzebaż przy tern wiedzieć, że rubel u kurpia prawie tyle znaczy, co sto rubli u Litwina w pow. Marjampolskim.
Drugi przykład. Żona nadleśniczego wynagradzając posłańca Kurpia, dała mu groszy 15 z oświadczeniem: „masz to na wódkę!” Kurp cofnął spiesznie rękę po pieniądze już wyciągniętą i rzekł: „dziękuję, wódki nie piję.“ To będziesz miał na co innego, wtrąciła pani. Już tych pieniędzy nie dotknę się, kiedy były na wódkę przeznaczone, rzekł usuwając się Kurp. I trudno go było nakłonić do wzięcia tych pieniędzy, chociaż bardzo by mu się przydały.
Jeszcze jeden przykład. Fabrykant wyrobów jedwabnych i bawełnianych, w m. Ostrołęce zamieszkały, moralny katolik i powszechną dobrą opinię mający, zamierzywszy udać się w podróż o mil kilka, najął furmankę u włościanina i na pewność wręczył mu jakąś monetę tytułem zadatku. Lecz nie długo myśląc włościanin, uczynił fabrykantowi pytanie „czy pan pijesz wódkę? Piję, odpowiedział fabrykant. — Weź-że pan swój zadatek, bo ja z panem nie pojadę, choćbyś mi dziesięćkroć więcej nad umówioną ilość zapłacił.
Więcej podobnych przykładów stałego postanowienia ludu naszego przytoczyć moglibyśmy, ale ramy pisma tego nie dozwalają w tej treści zbyt się rozszerzać. Dla tegoż diabeł czuwa i w wielkim kłopocie zostaje, widząc tyle ludu nawracającego się na drogę moralności i pracy; chciałby powstrzymać tę zbawienną dążność, lecz dotąd nic nie wskórał. Jakich to on środków nie używa, żeby utrzymać naszych rodaków w swój mefistofelskiej opiece!? Kazał dzierżawcom propinacji podawać skargi do Rządu na bractwo trzeźwości, kazał ajentom pokątnym propinatorów, aby puszczali groźne wieści pomiędzy ludem, że kto wódki pić nie będzie, to opłacać musi za pośrednictwem propinatora do skarbu suchą arendę, po pięć rubli srebrnych rocznie od każdej osoby. Lecz wiara chrześcijańska ludu jest silniejszą od wszelkich pocisków szatańskich, i choćby Belzebub z Asmodeuszami i całą ciżbą piekielną użył swój mocy ku odwróceniu bractwa od wstrzemięźliwości, to już daremnem byłoby jego usiłowanie. Czy długo ten stan pożądany potrwa, czas to pokaże. Jeśli panowie nasi lepiej niż dotąd pojmować będą moralność ludu i potęgę kraju, a przytem nie wyrzekną się miłości bliźniego, to zaszczepiona raz wstrzemięźliwość wydać musi w całym kraju błogie owoce. Jeszcześmy nie widzieli w Suwałkach i w dalszej Litwie misjonarzy, rozkrzewicieli trzeźwości, lecz rychło przybycia ich oczekujemy. Narzekają powszechnie na przesilenie handlowe, skutkiem którego zboże i wszelkie towary rękodzielne staniały, bo pokupu nie znajdują.
My w Suwałkach temu wszystkiemu wierzyć nie możemy, bo artykuły żywności są zawsze tak drogie, jak były w latach nieurodzajnych i w czasie wojny krymskiej; towary zaś wełniane i bławatne, bez względu że cło zmniejszone zostało, w cenie podniosły się. Nasze miasta i miasteczka nie należą do całej Europy ani też do jakiego bądź państwa, lecz stanowią same w sobie odrębne państwa, któremi rządzą żydzi. Są wprawdzie burmistrze po mniejszych, prezydenci po większych, a gubernatorowie w gubernialnych miastach, lecz ci wszyscy urzędnicy są mythem, bo cały rząd w ręku żydów zostaje. Stąd to na każdy produkt wyradza się monopol ustanawiający ceny dowolne, i choćby cały świat krzyczał na niskość cen wszystkich produktów, u nas zawsze wszystko sprzedawać się będzie drogo. Daj Boże jak najdłuższy wiek szczęśliwie panującemu nam Monarsze, który zwolniwszy w Cesarstwie cenzurę, dozwala w pismach publicznych wszelkie złe bez maski na jaw przedstawiać! Toteż wszystkie tameczne pisma, tak polityczne i literackie jak i techniczne,, zapełnione są obrazami przewrotności władz krajowych i innych stanów; a gdzie taka jawność jest dozwoloną, tam już wielki postęp widzieć się daje, bo co publicznie jest ganionem, to koniecznie w życiu praktycznem sprostowane być musi. Bóg dałby u nas w Królestwie tę zasadę przyjęto! Wszakże pod jednem berłem z Rosjanami zostajemy, dla czegożby tu miało być inaczej? Co jest dobrem, wszędzie zasługuje na naśladowanie. Czas już nam reformy moralne wprowadzić; czas zaprzestać próżniactwa i korzystania niemoralnie z cudzej pracy; czas poznać zadawnione błędy i sprostować je; czas wreszcie lepiej rozumieć nakazaną przez Ewangelię świętą miłość Boga i bliźniego, na której się szczęście ludzkie na tym i na tamtym świecie opiera”.
Źródło: Korespondencja Suwałki d. 12 grudnia 1857, w Tygodnik Rolniczo-Przemysłowy R4 nr 52 1857 rok

