Komentując wczorajsze obrady Komisji Oświaty i Spraw Socjalnych w Lelisie, warto zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół. Otóż, włodarz gminy kilkakrotnie wczoraj i wcześniej powtarzał, iż największym problemem dla oświaty gminnej są obciążenia związane z uposażeniem nauczycieli. Zaproponowana przez Wójta petycja do organu nadzorującego szkoły, również poruszała ten problem. Zatem, po co skupiać się na innych pobocznych działaniach, wątpliwych ankietach, dowozach dzieci, spotkaniach, debatach, oczekiwaniach wobec rodziców i ich pomysłach itp., a nie rozwiązywać problemu podstawowego, który istnieje według władz samorządowych? Coś tu chyba nie tak? Czy to nie działania zastępcze, asekuracja, zasłona dymna, obliczone na inne cele. Znamy z przeszłości losy różnych ankiet i referendów np. „3 x TAK”. To wybrany demokratycznie samorząd ma rozwiązywać problemy danej wspólnoty samorządowej, a nie przerzucać tego na mieszkańców. Zwłaszcza, gdy są to sprawy naprawdę trudne. Kłania się cywilna odwaga. Takiej roli i zadania podjęli się wybrańcy ludu i za to biorą publiczny grosz. Wpierw zajrzyjmy do podstaw, gdzie tkwią problemy demograficzne gminy i nie przeskakujmy kolejności porządku rzeczy. Ważna jest tu świadomość, iż obecne problemy oświaty, nie są problemami dnia dzisiejszego. Za ewentualne zaniechania w tym zakresie nie mogą ponosić kosztów mieszkańcy i ich dzieci. Wpierw zapobiegajmy pożarom, a gdy już powstaną gaśmy je ale umiejętnie i z rozwagą.

