Poniżej fragment broszurki patriotycznej z 1916 roku. Czyż owe wskazania, pomimo upływu ponad 100 lat, utraciły na swej aktualności? Poczytajmy:
„…Wioska składa się z nierównej wartości ludzi: są źli i dobrzy; ale nigdy tak się nie zdarza, żeby sami głupcy i nieuczciwi na wiosce istnieli. Otóż, czytelniku, przede wszystkim postanów sobie, że :
- wszystkich uczciwych ludzi na swej wiosce zgromadzisz i zjednoczysz przy tej jednej myśli, że dzieci Polski winny ratować matkę – Ojczyznę swoją wyzwolić z więzów niewoli. Jeżeli do liczby uczciwych Polaków zaliczasz i sołtysa teraźniejszego wezwij i jego; jeżeli zaś jest to człowiek gałgan, to zwołaj do grom aby ludzi, których uważasz za dobrych patriotów i wybierzcie sobie przez glosowanie tajne „POLSKIEGO SOŁTYSA”, który będzie wami kierował. Kto więcej głosów otrzyma, ten zostanie sołtysem . Będzie to pierwszy krok w pracy, ku Niepodległości Polski zmierzający.
- Jak już na wiosce mieć będziecie swego sołtysa, natęży zaprowadzić w wiosce między ludźmi; już w pracę wtajemniczonym i, choć małe składki’ pieniężne, jako podatek, z którego się stworzy „KASA WOJSKOWA” organizacyjna. Boć przyzna każdy, że jeżeli mogliśmy płacić moskalom, że jeżeli teraz płacimy Niemcom i Austriakom, nawet.za psy — to chyba pierwszym obowiązkiem naszym opodatkować się dobrowolnie na ”ratunek Ojczyzny”.
- Za pieniądze z kasy wioskowej (które to pieniądze strzeżone być w inny jak najwierniej albo u wybranego sołtysa, albo u innego specjalnie wybranego z pośród gromady organizacyjnej człowieka) za zgodą tej gromady należy kupować odpowiednie książki i gazety, zwłaszcza takie, których zabraniają czytać Moskale, Niemcy i Austriacy.
- Zaprowadzić w e wsi zwyczaj głośnego czytania, to znaczy zwoływać ludzi w pewne miejsce, gdzie najlepiej umiejący czytać, odczytywałby na głos zakupione książki, czy gazety; po takim odczytaniu dobrze jest zastanowić się wspólnie nad każdą rzeczą przeczytaną, słuszne to jest, czy nie, przy czym każdy ze słuchaczy powinien zdanie swoje wypowiedzieć. (Jakie książki są pożądane na wsi — będziemy drukować w gazecie „Dla Ojczyzny”. Również należy uczyć się pieśni narodowych polskich
- Otoczyć jak największą opieką szkołę, jeżeli niema jej we wsi, to starać się o jak najszybsze otwarcie takowej. W szkole wiejskiej ma odbywać się nauka tylko po polsku. Wszystkie dzieci z całej wsi powinny chodzić do szkoły, aby jak najmniej było w e wsi, ludzi nie umiejących czytać i pisać. Również i starszych należy napędzać do nauki.
- Stworzyć sobie wiejski „SĄD POLUBOWNY” i nie. dopuszczać, aby ludzie do organizacji należący udawali się do 'Sądów ’ niemieckich czy austriackich. Na sędziów wybrać najuczciwszych we wsi ludzi, którzy będą mieli praw o rozsądzać wszelkie niezgody wśród ludzi organizacyjnych, oraz .jeżeli zajdzie po trzeb a—ukarać winnego. Pieniądze z kara sądowych przelać do kasy wioskowej.
- Dołożyć wszelkich starań, ażeby choć kilku młodych ludzi uczyło się na wsi wojskowości, ażeby mogli być w chwili potrzeby żołnierzami polskimi. Wystarać się o podręczniki, któryby dawały wiadomości, potrzebne żołnierzowi. zwłaszcza należy przepytać się (ostrożnie!) o ludzi, którzy musztrę polską znają i prosić ich, ażeby zajęli się kształceniem w żołnierce tych wiejskich ochotników do Wojska Polskiego. Pamiętać o tym i musimy, że jeżeli nie będziemy chcieli żyć z własnej woli żołnierzami polskim, to wrogowie nasi zmuszą nas do tego, że będziemy musieli im służyć, ich rozkazów słuchać i za nich krew swą przelewać. Żebyś to, Bracie, dokładnie wiedział, ilu to wielkich panów, co przedtem o wojsku nie myśleli, dziś, uczy się żołnierki; ilu doktorów, adwokatów , uczonych, kupców , robotników , rzemieślników, a nawet i księży przykłada do tego ręki, śpieszyłbyś jak najprędzej, ażeby i na tern polu stan kmiecy nie był ostatni.
- Gromadnie też pracować nad umoralnieniem wioski, o ile tylko sił starczy, niech bezmyślne wydatki na gorzałkę, karty papierosy i inne szkodliwe rzeczy zarzucone będą, a lepiej pieniądze te gromadzić do tajnej kasy wioskowej, z której organizacja czerpać będzie grosiwo na swe potrzeby.
- Dążyć do tego, aby nie było w wiosce donosicieli. Często się zdarza, że taki człowiek dopóty jest podlecem, krzywdzącym swych braci, dopóki nie pozna się na obrzydliwości tego, co robi. Milicjant wiejski również mu wiedzieć, że jest pilnującym dobra wioski, a nie szpiegiem i niech wie, że obecne jego zajęcie jest chwilowe, że gdyby chciał we własnym polskim rządzie pełnić również straż rad dobrem wioski, to już dziś niech stara się być ludziom pożytecznym .
- Wszystkie urzędy wiejskie obsadzać wiernym i Polakami, ludźmi uczciwymi, trzeźwymi, odważnymi.
- Przy wszelkich narzuconych przez wrogów podatkach i rekwizycjach niech wioska cała solidarnie występuje, jeżeli chce oprzeć się rabunkowi w rogów. Bywały już wypadki takie, że jeżeli cała wieś solidarnie wystąpiła z pewnym żądaniem, to ra częściej żądanie to osiągało pożądany skutek. Lecz powtarzam jest to wtedy tylko możliwym, gdy cała wieś solidarnie występuje, a to się .da zrobić znów tylko w tedy, gdy cała wieś będzie już należycie zorganizowana w przeciwnym razie miałoby to wręcz przeciwny skutek; mogłoby to nawet rozbić zapoczątkowaną już organizację. Jest faktem jednak, że wrogowie nasi starają się unikać wsi, gdzie zamieszkują ludzie bardziej uświadomieni, a wszelkie rekwizycje [najpierw tam robią, gdzie są ludzie mniej uświadomieni. Im więcej więc będzie wiosek zorganizowanych, tym łatwiej będzie nie pozwolić się okradać.
- Gd y już wieś mieć będzie sołtysa polskiego, jako swego naczelnika, skarb polski, naukę polską, żołnierzy polskich i zgodę wśród siebie, to w tedy powinna śpieszyć z radą i pomocą wsiom sąsiednim dotąd, aż cała gmina będzie zorganizowana.
Adam Zakrzewski: „Co i jak ma robić chłop polski, ażeby była Polska niepodległa” wyd. „Dla Ojczyzny”, nr 2, Mińsk Mazowiecki 1916, s.5-9

