„Z lnu kręciło się liny, sznurki, powrozki. Można je było prząść na przyrządzie zwanym kółkiem-kołowrotkiem. Najwięcej przędła czysty len. W domu słychać było lekkie warczenie i skrzyp pedału. Kółko matka otrzymała w posagu od swoich rodziców, bo taki był zwyczaj na Kurpiach. Otrzymała także dzieżę do pieczenia chleba, kopankę do pieczenia placka, kufer i dużo przepęknych dywanów z czystej wełny. Miała także korale-bursztyny jedne większe, drugie mniejsze, była z nich bardzo dumna….Rodzice wydając córkę za mąż sprawili wszystko nowe. Kółko też było nowe i ładnie się kręciło.” – wspomina Henryk Dąbrowski „Drogami Kurpiowszczyzny”, s.9-10.
Posag na Kurpiach
Możliwość komentowania Posag na Kurpiach została wyłączona

