Temat krzyża i kapliczki w lesie pomiędzy Szkwą a Kurpiewskimi, na naszych łamach poruszany był już kilkakrotnie. Czas biegnie, pamięć ludzka zanika, owe znaki historii i wiary nieustannie dopada „ząb czasu” – tracimy kolejną cząstkę naszej lokalnej tożsamości. Pomimo zapewnień właściciela gruntu na którym one stoją /Lasy Państwowe/, iż zaopiekuje się tym miejscem, do dziś dnia cisza. Jedynie niewidzialna dobra ręka od czasu do czasu uporządkuje je, zapali znicz, A jakby jej zbrakło sił to „THE END” w tym zakresie. Może to faktycznie chodzi o to, abyśmy zatracili się jako społeczeństwo i naród? Jeśli tak, to przykład tego miejsca wymownie o tym świadczy. Ale nic na siłę…
W załączeniu kilka aktualnych zdjęć wykonanych przez jedną z naszych mieszkanek, której nie jest obojętny los i tego miejsca. Dziękujemy!


