Poniżej fragment tekstu ze strony: www.liturgicalcenter.org ukazujący osobowość ks. A.E. Umińskiego wplecioną w historia Kościoła Św. Stanisława Kostki w Plainfield, N. J.. Poczytajmy:
„…Gdy się okazało, że znajduje się dostateczna liczba rodzin do utrzymania parafii, wtenczas ks. Biskup oddał sprawę organizowania ks. Kwiatkowskiemu, najstarszemu proboszczowi polskiemu w diecezji. Ks. Kwiatkowski przybył do Plainfield 19-go października, 1919 roku. Lud był spragniony ojczystej mowy, rodzimego śpiewu, nabożeństw polskich a przeto z otwartymi rękoma przyjął ks. Kwiatkowskiego. Na wstępnym zebraniu, nadano imię św. Stanisława Kostki i obrano komitet: na trustysów: Wacław Buchowiecki i Józef Dukszta; na kolektorów: Władysław Strzok, Józef Siergiej, Józef Olkowski i Józef Sigiel. Praca organizacyjna rozpoczęła się. W imieniu ks. Kwiatkowskiego od tego czasu zaczął, co niedziela przyjeżdżać ks. Edward Umiński. Był to błąd, którego zgubne skutki następcy musieli ponosić. Ks. Umiński, bowiem nie tylko zorganizował parafię i odprawiał nabożeństwa, ale jednocześnie sprzedawał akcje Union Liberty i gdy ta korporacja zawiodła, lud który swój grosz tam umieścił zraził się nie tylko do księdza Umińskiego, ale i do parafii.
Oprócz tego, ks. Umiński zostawił parafian pod wrażeniem, że zostanie ich pierwszym proboszczem, gdy tymczasem, jako ksiądz nienależący do diecezji, sam się tego nie mógł spodziewać. I gdy w roku 1920 wyjechał do Europy parafianie doznali pierwszego zawodu. Krach Union Liberty był drugim. Skutki tego błędu zaczął ponosić pierwszy regularny proboszcz ks. Jakub Czarnogórski. Cichy, pobożny, a przy tym słabego zdrowia (dopiero, co wyszedł ze szpitala), nie mógł długo wytrzymać tego fermentu, jaki się po odjeździe ks. Umińskiego wytworzył. Jak zwykle znalazły się jednostki, które chciały i księdzem i parafią kierować, a przy tym i coś dla siebie skorzystać. Rozłam następował coraz większy, aż wreszcie ks. Czarnogórski, ratując ostatki zdrowia, również odjechał do Europy….”

