Nasi przodkowie mawiali: „Najpierwsze chrześcijańskiej miłości jest dzieło, tego drugiemu nie czyń, co tobie nie miło„. Czy mieli rację? Zapewne wielu z nas powie, że „TAK”. Nikt z nas nie chce być okłamywany, oszukiwany, traktowany nierówno, poniżany, prześladowany itp. Codzienne życie pokazuje, iż bywa z tym bardzo różnie. Często obowiązuje tzw „prawo Kalego” – “Gdy Kali ukraść krowę, to dobrze, gdy Kalemu ukraść krowę, to źle”. Spójrzmy jedynie na niektóre aspekty naszego życia społecznego.
Zgodnie z prawem Urząd Skarbowy konsekwentnie domaga się od nas każdej złotówki. W naszym życiu są dwie pewne powinności człowieka: płacić podatki i umrzeć. Płacimy je więc w przeróżny sposób. Ale czy wszyscy? Ten kto ma duże dochody zazwyczaj ma też więcej możliwości skorzystania z ulg. Korzysta więc zgodnie z prawem. Kowałski uczciwie pracujący na chleb ulg nie ma lub ma je symboliczne. Sprawiedliwe?
Wielkim tego świata można więcej i to wiele. Wydają publiczne pieniądze bez odpowiedzialności, Kowalskiego zaś, ściga się za drobne nawet uchybienia. Spójrzmy na elektrownie w Ostrołęce. Ogromne kwoty zostały zmarnowane. Kto poniesie konsekwencje? Kowlaski, bo w budżecie państwa nie będzie na podstawowe potrzeby społeczne.
Osobom publicznym więcej uchodzi na tzw „sucho”. Nie ponoszą odpowiedzialności. Urzędnik, lekarz, samorządowiec, polityk wykonując swą pracę nie ponosi praktycznie żadnej odpowiedzialności. Jedynie polityczną. Kasjerka w sklepie musi natomiast uzupełnić manko w kasie.
Podobnych przykładów można mnożyć, ale nie o to chodzi, chodzi jedynie o to, by w kraju katolickim, podstawowe zasady i normy moralno-etyczne, społeczne były nie tylko propagandowymi hasłami. Pod publikę i obliczonymi jedynie na zysk. Czy akceptacja społeczna łamania tych zasad, to właściwa droga? Zdaje się, iż jest ona obecna w naszym życiu. Dokąd to nas zaprowadzi?

