Zgodnie z obowiązującym prawem sołtysi na równi z radnymi otrzymują wszelkie materiały na obrady rady gminy. Radny ma obowiązek brać udział w pracach rady, sołtys zaś, ma jedynie taki przywilej.
Niemniej jednak, dzięki otrzymywanym materiałom, sołtysi są dobrze zorientowani w pracach rady. Skoro nasi radni oszczędnie dzielą się owymi materiałami z mieszkańcami, to może warto byłoby, aby stało się dobrą praktyką udostępnianie mieszkańcom przez sołtysów przedmiotowych materiałów. Kto nie chce nie musi do nich zaglądać. Jednak winny być one dostępne np. w sieci. To przecież żaden problem. Można też, zawiadamiać mieszkańców, że są już one u sołtysa i czekają na zainteresowane osoby.
Fakt, sołtysi nie mają służbowych laptopów, o które wnioskowałem, a na które nie zgodzili się radni. Pamiętajmy, radni takowe laptopy mają. Szkoda, że jeszcze pokutuje u nas taka postawa. Może przy najbliższej okazji wybierzemy ludzi mających nieco inne spojrzenie na lokalne wspólnoty i ich potrzeby.
Ktoś powie „KOSZTY”, ale czy rzeczywiście to prawda? Z pewnością, to są określone koszty, ale czy nie warto ponieś je dla dobra mieszkańców? To inwestycja w przyszłość, która musi nieco kosztować. Chociaż niekoniecznie. Laptopy nie muszą być przecież, aż z tzw. „górnej półki”i można pozyskać je z wtórnego obiegu, pełniej wykorzystać gminnego informatyka i przy niewielkim nakładzie finansowym wyjść z otwartą ręką do społeczeństwa. Wystarczy jedynie dobra wola, chęć.
Myślę, że problem ma jednak drugie dno. Jakie? Pytanie otwarte….

