Pośród nas nie brakuje osób wymagających naszego wsparcia. Uczynić to można w przeróżny sposób: z rozgłosem bądź w cichości serca, bezinteresownie lub też licząc na rozgłos, samemu czy w grupie, jako wolontariat czy też poprzez urząd, materialnie bądź radą – dobrym słowem. Pomocnej dłoni potrzeba nie tylko osobom starszym, skrzywdzonym przez los. Najczęściej jednak pomoc kojarzy się nam z miejscowym ośrodkiem pomocy społecznej. U nas jest to Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, który ściśle współpracuje z innymi organizacjami jak Caritas, czy PCK. lub też „Dom Seniora+” mieszczący się w Durlasach.
Jak zatem ową pomoc postrzegają mieszkańcy naszej jednostki samorządowej? Ci co z niej korzystają i mają dostęp zapewne są zadowoleni. Jednak czy wszyscy potrzebujący otoczeni są należną opieką? Czy pracownik pomocy społecznej dociera tam, gdzie owa pomoc jest potrzebna? Co można uczynić, aby było jeszcze lepiej, by poprawić niedociągnięcia? Oby nie było tak, jak w noweli Marii Konopnickiej „Miłosierdzie gminy”. Te i inne pytania mają jedynie charakter retoryczny. Rozejrzyjmy się wokół siebie, zauważmy brata w potrzebie i sami z siebie wyciągnijmy do niego pomocną dłoń.
Dobro wraca, czasem późno, ale wraca.

