„…Otóż bez różnicy, Kurpie i szlachta, razem z dobrej woli wzięli się do regulacji rzeki Płodownicy. Właściwie trudno było dawniej tę ledwie sączącą się strugę wśród łąk mokradeł zaszczycać mianem rzeki. Przed regulacją były tu właściwie bagna, w których rok rocznie ginęło po kilkadziesiąt sztuk bydła. Uprzykrzyło się to Kurpiom. Rada w radę postanowili i własnoręcznymi podpisami zobowiązali się jeden dzień przepracować za darmo nad pogłębieniem rzecznego koryta, umocnieniem brzegów i nad przekopaniem rowami bagnistych łąk. Zebrano coś dwa i pół tysiąca podpisów, a do roboty dnia dwunastego sierpnia stanęło aż trzy tysiące narodu!
Z wiosek bowiem okolicznych i z zaścianków szlacheckich przybyli ci, co nie zdążyli się podpisać, by wyświadczyć sąsiedzką pomoc mieszkańcom Baranowa…” cyt. Irena Turowska +Kurpiowskie dziedziny” w tygodniku Kultura 17.10.1937 nr 42 R.II, s.4.
Podążajmy i my za powyższym przykładem.

