Władza jako „ojciec i opiekun”.

      Możliwość komentowania Władza jako „ojciec i opiekun”. została wyłączona

„...Nic więc dziwnego, że. p. starosta Fr. Kulikowski cieszy się wyjątkową sympatią ze strony współpracowników, szczerym przywiązaniem ze strony podwładnego personelu, a jeszcze większym przywiązaniem, graniczącym niemal z miłością ze strony najszerszych mas ludności wiejskiej, dla której jest ojcem i opiekunek, jak ongiś jego poprzednik w Polsce przedrozbiorowej, starosta Jan Kos.

Na tym widocznie polega tajemnica rządzenia, jeśli oparta jest na głębokiej znajomości rzeczy i ludzi, a wypływa bezpośrednio z serca i rozumu”.

Powyższe słowa odnajdujemy na łamach Przeglądu Łomżyńskiego nr 46 R.VIII z dnia 15.11.1936, s.4, w artykule „Ostrołęka w świetle historii historycznej i w dobie obecnego wyścigu pracy„. Chciałoby się bardzo, aby takie słowa można powiedzieć o każdym rządzącym w naszym kraju, tym na najwyższym szczeblu i najniższym. Ktoś powie, to słowa propagandowe, załóżmy iż może nieco na wyrost, ale coś w nich jest prawdziwego. Doświadcza się tego studiując różnorodne dokumenty z tego okresu.

Postawmy pytanie: Czy obecnie rządzący zna radości i smutki mieszkańców, stara się im zaradzić, jest z mieszkańcami tak zwyczajnie jak ów „ojciec i opiekun”?

Spójrzmy jedynie na własne podwórko. Czy dbamy należycie o wszystkich? Może i dbamy? Jedni mają wiele, a nawet bardzo wiele, a innym nie zapewniamy podstawowych potrzeb cywilizacyjnych należnych XXI wieku. I w tych realiach uznajemy, iż wszystko jest OK. Nosimy przy tym wysoko głowę i mamy poczucie wypełnienia powinności wynikającej z miłości braterskiej. Czy naprawdę niezbędne są zawsze miejsca dla VIP-ów podczas każdej imprezy, spotkania, festynu, pikniku etc? Praktyka taka rozmija się z zasadą „wybrany z ludu i postawiony dla ludu”. A przygrywają temu, nie raz, różnego rodzaju fanfary. Sienkiewiczowskie „quo vadis” ciśnie się samo na usta.

Download PDF