Pro publico bono /łac./ – dla dobra publicznego, dla dobra ogółu, działania wykonywane dobrowolnie i bezpłatnie w interesie publicznym. Czy takie działania możemy spotkać wokół nas? Zapewne tak, ale jak często? I tu zaczynają się przysłowiowe „schody”.
Otaczająca nas zmaterializowana rzeczywistość nie sprzyja takiej postawie. Mówiąc szczerze osoby o takich zasadach to „wymierający gatunek”. Chociaż realizatorów tej szlachetnej zasady możemy spotkać, zwłaszcza pośród młodego pokolenia. Młodzi, pełni ideałów pragną służyć innym. Ich wzniosłe cele często wykorzystywane są przez możnych tego świata, którzy liczą jedynie na zysk, rozgłos, sławę etc, i czynią to często kosztem innych.
Rozejrzyjmy się wokół. Kto np. bezinteresownie podąża z pomocą walczącej Ukrainie? Czy wokół nas nie spotkamy osób pyszniących się przeróżnymi działaniami niby dla dobra ogółu? Już w niedługim czasie nastąpi „wysyp” tej grupy rzekomych społeczników. Wybory niebawem. Niby bezinteresownie dla dobra ogółu, ale faktycznie, gdzieś tam w zanadrzu tkwi własny interes. Każdy z nas, niechaj ze spokojem posila się własnym chlebem, bo jak mówi stare porzekadło „sukces ma wielu ojców, porażka zaś jest sierotą”.
Nie dajmy się zwieść medialnej propagandzie.

