Polskie niezwykłe miejsca

      Możliwość komentowania Polskie niezwykłe miejsca została wyłączona
Kaplica Klęczącego Pana Jezusa - jagoda56

Augustów – na zbiegu ulic Zygmuntowskiej i Rajgrodzkiej usytuowana jest Kaplica Pana Jezusa Klęczącego. Historia tego miejsca znana jest z opowieści minionych pokoleń. Według nich przed laty w miejscu, gdzie obecnie znajduje się kaplica, ukazał się na dużym kamieniu Klęczący Pan Jezus dźwigający krzyż. Inny przekaz dopowiada, że było tutaj pole. Rolnik orał ziemię i zobaczył jasność, a w niej klęczącego Pana Jezusa z krzyżem. Później opowiedział o tym księdzu proboszczowi, po czym zaczęto się tym miejscem interesować.

Przekazy ludzkie mówią, że: „Raz jechał jakiś Prusak, to znaczy Mazur, był ciekawy, co to za budka, i wszedł do niej. Ujrzawszy figurkę Pana Jezusa, pomodlił się, a widząc dookoła niej wielkie ubóstwo, rzekł: Panie Jezu, jak musi Ci tutaj być zimno i biednie, i wtedy wydało mu się, że Pan Jezus zatrząsł się z zimna”. Na wieść o tym wystawiono drewnianą kaplicę, do której zaczęli przybywać wierni i pielgrzymi.  W 1710 r. w czasie epidemii dżumy na rogatce na zachodnim krańcu miasta – przy drodze do Janówki – ustawiono w prowizorycznej budce figurkę Klęczącego Pana Jezusa. Z upływem czasu wystawiono najpierw mała drewnianą kapliczkę, a w latach trzydziestych XIX w. cieśla Tomasz Wasilewski, zwany Cimochem, za własne pieniądze wybudował nową kaplicę. Osiedlił się przy niej i pielęgnował światło na ołtarzu. Liczni wierni doznający łask sławili to święte miejsce i czcigodnego Cimocha, a drewniana kaplica stała aż do II wojny światowej. Kapliczka została poświęcona na mocy indultu wydanego 09 kwietnia1871 r. Do tego miejsca, z różnych stron, przybywali liczni pielgrzymi, a doznawszy łask, jego sławę daleko rozpowiadali. Wewnątrz kaplicy był drewniany ołtarz usytuowany przy południowej ścianie frontem ku północy z figura klęczącego Pana Jezusa. Wierni na kolanach obchodzili naokoło ołtarz całując stopy Pana Jezusa. Sufit w kaplicy pomalowany był na niebiesko z żółtymi gwiazdkami, a ściany w kolorze szarym. Wewnątrz stale panował pólmrok,  a jedynym oświetleniem były świece zapalana podczas nabożeństw. Wejście do kaplicy znajdowało się od strony północnej, tzn od ulicy zwanej dawniej Stodolną, obecnie Zygmuntowskiej.. Dookoła otaczał ją drewniany płot. Przy niej stał duży drewniany krzyż i wykopana była studnia. Rodzina Łukawskich, mieszkająca obok kaplicy, miała do niej klucze i ona też zajmowała się porządkiem i zbiorowym przewodniczeniem modlitwom. Drewniana kaplica stała do II wojny światowej.. W 1944 r. podczas działań wojennych kaplica spłonęła. Nową murowaną kaplicę wybudowano w latach 1950-1954 ze składek mieszkańców miasta oraz ofiarności i staraniem Klubu Parafian Augustowskich w Chicago. Poświęcenie kaplicy nastąpiło w 1955 r. Projekt kaplicy na planie krzyża wykonał i jej budowe nadzorował architekt Adam Grynkiewicz. Kaplicę wymurowali dwaj bracia Jan i Apolinary Wancewicz z Augustowa, przy wsparciu miejscowych parafian.Ołtarz drewniany wykonał rzemieślnik Jan Choroszewski, a figurę Pana Jezusa Klęczącego na ołtarzu rzeźbiarz Jan Maciejewski – Augustowiacy.

Do kaplicy tej przez cały czas przybywali i przybywają wierni i pielgrzymi. Wielu z nich doznało tu szczególnych łask i uzdrowień. Nazwano ją Kaplicą Pana Jezusa Klęczącego słynącą łaskami… Podczas nabożeństw, które ciągle są tu odprawiane, nadal wiernymi zapełnia się nie tylko niewielka kapliczka, ale cały okoliczny teren. Augustowianie to miejsce traktują jako bardzo ważne i sentymentalne…. Przez cały czas, do 1992 r., opiekę nad kaplicą sprawował kościół Serca Jezusowego, po czym przejął ją kościół pw. św. Jana Chrzciciela na Borkach.

Od 1976 r. w kaplicy jest przechowywany Najświętszy Sakrament. Obecnie jest ona otwarta dzień i noc, a wierni przybywają na adorację, bo Jezus Chrystus żyje, uzdrawia i czeka w tym Sakramencie Miłości.

Ps. O kaplicy dowiedzieliśmy się przypadkiem od jednej z mieszkanek Augustowa, która podczas rozmowy wyjawiła nam, iż osobiście doznała uzdrowienia w tym miejscu. Poruszeni rozmową, nawiedziliśmy też te miejsce.

Download PDF