Z uwagi na specyfikę pracy „zmuszony” jestem 1-2 razy w miesiącu udać się na niedzielną Mszę św. do okolicznych parafii. Niby nic szczególnego, ale każda wspólnota parafialna jest inna, ma swą specyfikę, swoje „zwyczaje i zasady”, swoją świątynię. Parafia w Dąbrówce także.
W myśl powiedzenia: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tak jest i z życiem duchowym. Możemy naładować akumulatory tu i tam, ale jak ptaki wracają do swoich gniazd, tak rodzinna parafia zawsze pozostaje jakaś inna, bliższa, ważniejsza. Dla mnie najważniejsza jest parafia moich ojców, w szczególny sposób naznaczona obecnością Matki Jezusa.

Dobrze jest, kiedy w odnajdujemy swoje miejsce we wspólnocie parafialnej, kiedy możemy się w niej zrealizować, nabrać sił i czuć potrzebę życia w niej. Aby tak było musi zadziałać wiele mechanizmów, które sprawią, iż nasz czas będzie płynął w niej owocnie. Przypatrzmy się chociażby starym mechanicznym zegarom, wszystko musi w nich grać, by działały poprawnie. Ważny jest ten duży i mały trybik, wypada jeden, wszystko staje.
Kolejną sposobnością poczucia specyfiki Dąbrówki jest nasz udział w dorocznym odpuście parafialnym 11 września, na który zaprasza parafia z Księdzem Proboszczem. Przybywajmy jak nasi ojcowie za głosem kompanijnego bębna.

Autor Adam Chętnik, Z kurpiowskich borów, Adam, Lwów 1930, s.197


