Samorządowe refleksje

      Możliwość komentowania Samorządowe refleksje została wyłączona

Minęły cztery lata obecnej kadencji władz samorządowych. Gdyby nie zmiany prawne, mielibyśmy już nowe składy rad i nowych włodarzy samorządów. Kadencja samorządu uprzednio trwała 4 lata, teraz jest 5 i być może będzie jeszcze trać nieco dłużej.

Potocznie mówi się iż radny jest bezradny, czy to prawda? Tak i nie. Jeśli radny chce faktycznie rzetelnie wykonywać swój mandat, to obecnie może więcej niż w ubiegłych latach. Jeśli natomiast chce być członkiem niemej rady, to wówczas faktycznie jest bezradny, stając się maszynką do przyciskania guzika przy głosowaniu zgodnie z poprawnością władzy.

Krótki rzut oka na Radę Gminy Lelis. Pośród 15 radnych są tzw etatowi radni i nowe twarze. Czasem warto pamiętać, iż samorządowy odwyk to coś dobrego. Co zatem może radny? Krótko:

– pracować w wybranej przez siebie komisji,

– radny, uczestnicząc w sesji, może zabierać głos w dyskusji,

– radny może głosować,

– radny może interpelować,

– radny może i powinien kontrolować działalność włodarza gminy,

– radny może (a tak naprawdę musi i powinien) utrzymywać stały kontakt z wyborcami,

– radny może kontrolować.

Czy nasi radni korzystają ze swych ustawowych uprawnień i powinności? Niektórzy tak, ale jest to novum w lokalnym życiu samorządowym, któremu bardzo trudno znaleźć należne miejsce. Przywołajmy tu chociażby transmisje obrad Komisji Rady prowadzone przez jednego z radnych. Rada jest temu bardzo niechętna. Lud nie może przecież mieć zbyt dużej wiedzy o Radzie.

Spoglądając na materiały zamieszczone w BIP urzędu gminy możemy sami wyrobić sobie dosyć wyrazisty obraz poszczególnych radnych, czy są bezradni? Protokoły z głosowań, uchwały, petycje, wnioski, skargi i transmisje obrad z sesji mówią wiele.

Każdy z radnych udziela się w określonej komisji i to nie zawsze w jednej. Tylko nieliczni z nich zadają pytania, składają interpelacje zabierają głos. To cenne narzędzie, bo zarówno interpelacja, jak i odpowiedź na nią, która musi zostać udzielona w ciągu 14 dni, są publicznie dostępne. Większość radnych nie składa interpelacji – oficjalnie. Dlaczego? Być może, że nie czują takiej potrzeby i o wszystko wolą zapytać wójta osobiście. Tak po cichu, nieoficjalnie, by się czasem nie narazić.

Głosowania na sesjach są zazwyczaj jednomyślne, bez dyskusji. Nie zdarzyło się, aby jakaś uchwała nie przeszła. Czasem zaistnieje namiastka pewnego rodzaju polemiki na Komisjach, ale to włodarz nadaje ton ich obradom. Następuje zamiana ról. Pytania, wątpliwości, wnioski co niektórych są źle widziane przez większość. Tworzy się więc klimat walki z wiatrakami. Popatrzmy na relacje z obrad Komisji. Mówią same za siebie.

Obecnie radni zyskali uprawnienia kontrolne. Czy korzystają z nich? Z dostępnych dokumentów  trudno dać temu pozytywny wyraz. Wolą raczej słuchać bajek i wymijających odpowiedzi, zamiast zadać sobie trud i zajrzeć do dokumentów, informacji i danych, złożyć wizytę w danym wydziale czy jednostce, przejrzeć dokumenty i materiały, zrobić notatki, kopie, poprosić o wyjaśnienie itp. Transparentność winna być przecież w cenie. Trzeba jednak chcieć o nią zabiegać. W większości pokutuje przekonanie, iż lepiej siedzieć cicho i nie dociekać zbyt wiele. Wystarczy podpisać odbiór diety i czasem coś tam uzyskać od włodarza, kiedy ma dobry dzień.

Dyżurowanie, informowanie o swoich działaniach, zbieranie informacji od mieszkańców,  trzymanie ręki na pulsie nie jest domeną wszystkich radnych. Tak czynią tylko nieliczni. Widać ich obecność w mediach społecznościowych, na spotkaniach z mieszkańcami. W każdy sposób zbierają od nich wnioski, uwagi, opinie. Żeby być głosem mieszkańców, trzeba ich słyszeć, a nie jedynie słuchać. I tu robi się kłopot, bo co niektórzy radni czują się bardziej zależni od decyzji włodarza, niż od głosu mieszkańców, którzy ich wybierają.

Poza Komisją Rewizyjną, radny może i powinien kontrolować działalność wójta. Jak to skutecznie robić, gdy czasem jest się od niego zależnym np. wykonując pewne prace zlecone przez samorząd, pracując w urzędowej komisji, działając w stowarzyszeniach dostających gminne dotacje etc. Czy u nas nie jest podobnie? Zechciejmy więc zauważyć i ten paradoks.

Pomimo uprawnień dotychczas radni nie wnieśli pod obrady Rady żadnego projektu uchwały. Nie mają inwencji, wizji, inicjatywy, potrzeby itp? Inicjatywy i pomysły mieszkańców zazwyczaj są dla nich problemem, który trzeba skutecznie zablokować. Tak się dzieje zazwyczaj. Pokutuje przekonanie , iż Rada raczej wie najlepiej co i jak. Z pomocy prawnika korzysta jedynie wówczas, kiedy jest potrzeba „dołożenia” aktywnemu mieszkańcowi.

Tylko nieliczni radni indywidualnie podnoszą swoje kompetencje z zakresu funkcjonowania samorządu terytorialnego. Szkolenia grupowe radnych wydaje się nie spełniają pokładanych w nich społecznych oczekiwań i nadziei.

Zdarza się, iż organ nadzorczy – wojewoda lub sąd uchyla uchwały rady lub też wzywa urząd do respektowania obowiązującego prawa. Istotny jest tu pewien szczegół, samorządowcy i urząd nie ponoszą praktycznie żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje i działanie. Mieszkaniec już tak.

Obecność kamer i mieszkańców na obradach, zazwyczaj tremuje poczynania samorządowe. Dlatego wolą, aby ich nie było. W tym klimacie mieszkańcy nie garną się do pobytu na obradach tych kolegialnych gremiów władzy. Fakt ten nie jest raczej dobrą wizytówką samorządu, którego istotą są mieszkańcy. Dzięki tym relacjom mieszkańcy mogą poznać bardziej prawdziwy obraz pracy Rady. Sesje są zasadniczo dobrze wyreżyserowanym teatrzykiem.

W obecnej kadencji Komisja Skarg Wniosków i Petycji jest nową komisją, która odgrywa istotną rolę z pozycji mieszkańca, dając mu nowe możliwości wpływu na to co dzieje się w samorządzie.Nasza Komisja zazwyczaj negatywnie rozpatruje wszystko to co do niej wpływa, czyli praktycznie mija się z celem składanie czegokolwiek do niej. Wspomnijmy tu chociażby kwestie odbioru gabarytów, budowę oświetlenia ulicznego w Gąskach. Wnioski bezzasadne. Czyżby? Czy to prawidłowe?

Przyglądając się bliżej naszemu samorządowi można skłonić się do opinii, iż w gminie rządzi niepodzielnie jedna osoba, a ci których mieszkańcy wybrali do pracy w radzie gminy, stanowią w większości raczej tzw. kwiatek do kożucha władzy wykonawczej, której realnie podporządkowana jest władza uchwałodawcza i kontrolna. Obecnie prawo umacnia pozycję wójta wobec Rady, ale nie zmienia to faktu, iż Rada Gminy jest organem uchwałodawczym i kontrolnym wobec Wójta – organu wykonawczego gminy. Czy to idzie w parze z intencjami ustawodawców i twórców systemu samorządu terytorialnego?

Jaka jest więc realna rola mieszkańców w życiu samorządowym? To w dużej mierze zależy o nich samych. Ich bierność staje się dobrym podłożem do zamiany określonej jednostki samorządu terytorialnego w pewnego rodzaju zaprzeczenie samorządu. Pamiętajmy! SAMORZĄD TO MY, MIESZKAŃCY…!!!

Download PDF