Dawny opis Bożego Obiadu

      Możliwość komentowania Dawny opis Bożego Obiadu została wyłączona

W najbliższym czasie planowana jest organizacja Bożego Obiadu. Chętni do uczestnictwa w nim proszeni są o kontakt z Proboszczem parafii w Dąbrówce. Obecny Boży Obiad jest nieco inny niż ten, którego opis odnajdujemy na łamach Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu, R. 67, nr 13 (27 marca 1932), odnajdujemy taki oto opis Bożego Obiadu. Poczytajmy sami ów jakże cenny opis.

Przez kilka niedziel ogłaszali księża z ambon w 7 parafjalnych kościołach o zamiarze Chryca. Jasiek tymczasem tuczył wieprze, sprowadził ze swego koszara mendel owiec, trzy jałówki zarżnął i zasolił.
Przez cały tydzień uproszone sąsiadki wypiekały kołacze i „bochnacki” na przyjęcie 500 ludzi.
Gdy nadszedł zapowiedziany dzień, od wczesnego ranka gromadziły się w kościółku tłumy żebraków i wogóle ubogich ludzi z dalekiej okolicy, przedewszystkiem zaś stawił się w kościele cały Grywałd. Zjechali okoliczni księża. Odprawiło się uroczyste nabożeństwo na intencję Chryców z okolicznościowem kazaniem. W czasie Mszy św., przy ofiarowywaniu, Jasiek z ogromnym worem małych bochenków na plecach obszedł trzykrotnie wielki ołtarz, całując za każdym razem podany przez celebranta krucyfiks, Po nabożeństwie wydał wszystkim, zgłaszającym się po bocheneczku, dodając każdemu srebrny pieniądz. Następnie wszystkich przybyłych na nabożeństwo wraz z duchowieństwem zaprosił do swego domu na Wybraństwie. Że to był piękny dzień letni, zatem z pomieszczeniem mnogiej ciżby ludzkiej nie było trudno.
W chacie za stołami rozmieszczono księży, znaczniejszych gości i największych „ułemniaków”. Inni rozgościli się za skleconemi z tarcic stołami na boisku, w stodołach, w śpichrzu i w sadzie. Nagromadzonemi zapasami podejmowano najpierw ubogich. Po każdem daniu najpoważniejszy z nich intonował pieśń nabożną i odmawiał ze wszystkimi głośno szereg pacierzy. Zazwyczaj jeden z obecnych księży wygłaszał wówczas egzortę.
Skoro się już ta warstwa gości należycie posiliła i napiła, nie na darmo bowiem zakupiono 5U ćwierci piwa i kilka kuf miejscowych — zatem goszczono gospodarzy i gospodynie — gazdów.
Tu — z gorzałką, myto naczynia, by nakarmić resztę zebranych, też stosowano powyższe ceremonie. Uczty te bez muzyki, tańców i upijania się, odbywały się w poważnym i nabożnym nastroju przez kilka dni, tak długo, dopóki nie wypróżniono do dna nagromadzonej spiży. W domu nie powinno nic pozostawać z „Bożego obiadu”, nawet okruchów nie wolno było dawać swoim kurom, jeno zbierano i wyrzucano dla dzikiego ptactwa

Źródło: Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu, R. 67, nr 13 (27 marca 1932)

Download PDF