Wokół melioracji rzeki Szkwa

      Możliwość komentowania Wokół melioracji rzeki Szkwa została wyłączona

Periodyk Wyzwolenie: dawniej Polska Ludowa : pismo tygodniowe ludu polskiego, polityczne, oświatowe, gospodarcze i społeczne, R.16, nr 4 (20 stycznia 1929), przynosi jakże cenny i ciekawy artykuł z dziejów Dąbrówki i okolic. Poznajemy nie tylko pewne okoliczności dotyczące tej państwowej inwestycji, ale też padają tu nazwiska mieszkańców, którzy są niezwykle odważni. Poczytajmy sami:

Melioracje  z odwrotnej strony
W roku 1927 rozpoczęto regulacje rzeki Szkwy z „wyświęceniem”, w obecności pp. wojewody, starostów i wielu innych dygnitarzy. Głównym kierownikiem robót został niejaki inż. p. Piotr Michasiuk.
Początki regulacji były piękne i owocne. Ludność garnęła się ochoczo do roboty i wysiłkiem ogólnym , chłopskim , zrobiono dużo: przekopano przeszło 30 km rzeki Szkwy. Ale p. Michasiuk, widząc, że robota idzie, umyślił projekt i własnego zbogacenia się… Na początek p. Michasiuk brał maleńkie „datki”— węgorze, zajączki itp. Lecz jako urzędnik wojewódzki, a zarazem i Spółki Wodnej: „Ostrołęka-Kolno ” zawstydził się, że tak błahe robi głupstwa i od razu wpadł na pomysł, aby od młynarzy, pp. Wojtkiewiczów , wymusić choć „pięć tysięcy złotych „? — Powiem im, że okopię im młyn turbinowy na rzece Szkwie — oni przecie żyć chcą. Zlękną się i dadzą.
W tym celu zebrał dwa szarwarki z dwóch powiatów , ludności około 5 tysięcy. Ludzie nie mieli na tyle zajęcia, więc łamano płoty,
poniszczono ogrody, zasiew y, wycięto drzewa, popsuto łąki, rozpoczęto przekopy w kilku miejscach. Wszystko to na szkodę mieszkańców wsi: Szkwy, Bieduszki, Dąbrówki, Gąsk i wielu innych. Młyna zaś nie okopano. Bo panowie Wójtkiewicze nie dali się nabrać. — Nazwali publicznie p.Michasiuka „łapownikiem „, „oszustem „, za co im tenże nie okopał młyna. Gdzież honor urzędnika?
— Ale raz się nie udało, to głupstwo —mówi fachowiec. Więc p. Michasiuk rozpoczął z innego źródła. Chciał, aby trzej gospodarze dali mu po 3 tysiące złotych, to im postawi nowy młyn na tejże rzece Szkwie. I to się rozwiało, bo Kurp – to lis.
Ludność, która robiła jako płatni robotnicy przy regulacji rzeki Szkwy, do dziś jeszcze nie ma wypłacone, bo pan Michasiuk, kochając pieniądz, zatrzymuje go u siebie…
Ponadto p. Michasiuk otoczył się w 1928 r. zgrają swych protegowanych, którzy współdziałają z nim. Takim i pomocnikami są: Bibiłło, Gałązka i w. in. Otóż p. Bibiłło jako urzędnik Spółki brał pensje IX-a i die ty — to to, że całemi dniami łapał rybki, strzelał ptaki, robił zdjęcia itp.
Nawet i ego pies robił bezprawia, bo dusił indory. Gdyby kobiety w Brzozowej chciały go zabić, na to p. Bibiłło wyrzekł z powagą i oburzeniem : — To „pies rządowy „, wara od niego, bo będziecie surowo karani.
A pan Gałązka Karol, jako sekretarz Spółki, p ro w ad za za nosy tych co robili, a dokonać wypłaty nie myśli. Gospodarze płaca podatki, a tacy karierowicze, darmozjady marnują je. Rzesza chłopska burzy się.
Lecz dlaczego przełożona władza nie wierzy w to, to doprawdy dziwne. Mało widocznie jest obrońców chłopskiej sprawy.
Więc wy, Bracia Chłopi, sami popierajcie swoją sprawę! Czytajcie gazetę „Wyzwolenie”, a ona wam wskaże drogę prostą do sprawiedliwości.
Sołtys wsi Gąski: Roch Myszka: A. Sęk; J. Bacławski; Antoni Plona; M. Abramowicz: B, Poltmark: Kostantl Kamiński; Sołtys wsi Dąbrówka; Adam Polewacz; W . Gosiński; St Kamiński, A. Sobotka

Download PDF