Zestawiając kilka ostatnich budżetów nasuwa się pewne spostrzeżenie, iż z roku na rok są to budżety coraz bardziej administracyjne, czyli nie inwestycyjne. Otaczająca nas obecna sytuacja, złożona i trwająca już od jakiego czasu nie przywołuje pozytywnych prognoz inwestycyjnych. Jak zatem odmienić te tendencje? Kto jest w stanie to uczynić? Nie jest to proste i szybkie. Od czegoś trzeba jednak zacząć, gdzieś zrobić przysłowiowy pierwszy krok. Potem kolejny.
Porównajmy przykładowo pozycje w budżecie: promocja gminy i zadania związane z agroturystyką. Mówimy, że mamy warunki do agroturystyki, ale czemu jej nie wspieramy bardziej? Nie do końca prawidłowo wykorzystujemy budynki gminne dla potrzeb lokalnej społeczności. Czy budynki szkół tętnią życiem, po zajęciach lekcyjnych?
Co sprzyja rozwojowi lokalnemu? Firmy, które tworzą miejsca pracy wysokiej jakości i są dostosowane do miejscowej społeczności. Budowanie nowych instytucji wspomagających działalność gospodarczą. Wykorzystywanie walorów lokalnego środowiska. Wysoki poziom wiedzy mieszkańców generujący inwencje i myślenie twórcze, otwartość na nowe wizje.
Miejscowe władze, instytucje, organizacje oraz osoby prywatne mogą i powinny prowadzić działania w różnych wymiarach z korzyścią dla wspólnoty lokalnej i jej członków, czyli pro publico bono. Gmina Lelis nie należy do terenów inwestycyjnych. Nie ma w niej prowadzonej polityki zrównoważonego rozwoju. Jedne wioski budują się, inne mają okres stagnacji, a jeszcze inne skazane są na powolną agonię.
Zasadniczo od początku odrodzenia się samorządu, władza u nas pozostaje w tych samych rękach. Teoretycznie wybieramy ją przy urnach, praktycznie jest nieco inaczej. Wybieramy nieustannie, przy urnach wyborczych jest to wolny „urzędowy” akt potwierdzenia naszych decyzji. O tym czy zdecydujemy się na dokonanie zmian i pójście w stronę szerszego myślenia oraz działania winniśmy myśleć ciągle. Kto jest w stanie wydźwignąć naszą wspólnotę samorządową na wyższy poziom? Czy jest ktoś chętny aby to uczynić?

