Poniżej fragment autobiografii Ignacego Mościckiego – wycieczka na Kurpie, a w nim kilka niezmiernie ważnych słów o Dąbrówce i ks. Walentym Placydzie Podgórskim. Źródło: Kadzidło i okolice w źródłach historycznych, red. Łukasz Gut i Wojciech Łukaszewski, Kadzidło 2021, s. 639.
Piękne słowa.
„…Przez długie lata mieli u siebie na miejscu księdza, który jako wikariusz pełnił służbę Bożą w drewnianym kościółku z cudownym obrazem Matki Boskiej…”
„….Ludność Dąbrówki sama utrzymywała swego księdza, wydzieliła mu odpowiedni grunt i wszystkie roboty w gospodarstwie swego ulubionego pasterza wykonywała sama. A gdy będąc już w wieku sędziwym zaniemógł, wyraził życzenie, by spocząć na cmentarzu drogiej mu Dąbrówki…”
„…Ludność Dąbrówki wysoce cierpiała z tej racji, stąd też stale była smutna i zatroskana…”



„…Między innym, zaszliśmy do wsi Dąbrówki, gdzie natrafiliśmy na bardzo zatroskanych mieszkańców. Przez długie lata mieli u siebie na miejscu księdza, który jako wikariusz pełnił służbę Bożą w drewnianym kościółku z cudownym obrazem Matki Boskiej. Probostwo znajdowało się w odległym o kilkanaście kilometrów Kadzidle.
Ludność Dąbrówki sama utrzymywała swego księdza, wydzieliła mu odpowiedni grunt i wszystkie roboty, w gospodarstwie swego ulubionego pasterza wykonywała sama. A gdy będąc już w wieku sędziwym zaniemógł, wyraził życzenie, by spocząć na cmentarzu drogiej mu Dąbrówki. To też po śmierci księdza wybudowano wybudowano piękny grób obok kościółka i wyznaczono dzień pogrzebu. Proboszczowi z Kadzidła nie podobał się jednak zamiar mieszkańców Dąbrówki chowania tam księdza i postanowił sprowadzić jego zwłoki do siedziby probostwa.. Przeczuwając opór ludności miejscowej, wysłał dla zabrania zwłok sporo swoich parafian, aby użyć nawet siły, gdy tego zajdzie potrzeba.
W dniu pogrzebu, trumna ze zgasłym księdzem była już na kadzidlańskim wozie, kiedy niespodziewanie, chłopi miejscowi pochwycili ją na ramiona i ponieśli pośpiesznie do wybudowanego grobu.. Kobiety z dziećmi rozdzieliły obydwie strony walczące i uniemożliwiły parafianom kadzidlańskim wykonanie polecenie proboszcza. Za ten wyraźny bunt parafianie Dąbrówki zostali srodze ukarani. Oto prałat z Kadzidła postanowił nie obsadzać więcej wikariatu w zbuntowanej wsi.
Brak księdza na wsi w czasie letnim, kiedy drogi były suche, nie był zbyt dokuczliwy; natomiast w innych porach roku, gdy drogi znajdowały się w stanie trudnym do przebycia, trzeba było niejednokrotnie zaniechać posług religijnych. Ludność Dąbrówki wysoce cierpiała z tej racji, stąd też była stale smutna i zatroskana.
Mieliśmy na tym przykładzie wyraźny dowód, jak szkodliwe następstwa wywołuje nietakt wyższego duchownego wobec ludności, prowadzącej najbardziej przykładne życie. Mieszkańcy ukaranej wioski oskarżali przed nami w swej goryczy prałata z Kadzidła, że jest on wiedziony li tylko chciwością, nie chce bowiem, aby wikariat w Dąbrówce zmniejszał jego dochody….
… W gościnnym dworze gospodarzy Żbikowskich przepędziliśmy cały wieczór na rozmowach o Kurpiach. Był tu i wikary z Kadzidła, którego opowiedzieliśmy o naszych wrażeniach z Dąbrówki. Potwierdził on, że prałat istotnie miał charakter bardzo despotyczny…”

