Sztuczki złodziejskie.
Czytelnik nasz p. Franciszek Fijołek ze wsi Szafarczysk w powiecie Ostrołęckim opowiedział nam o następującem prawdziwem zdarzeniu:
Podczas ostatniego najścia wojsk niemieckich na ziemię Łomżyńską wśród gospodarzy tamtejszych zapanowało duże zamieszanie. Wielu chroniło się przed najeźdźcami, uprowadzając dobytek; inni wprost pozbywali się za niewielkie pieniądze krów, koni i uchodzili na lewy brzeg Narwi. Wśród takiego popłochu zjawił się W pow. Ostrołęckim „oficer” z „żołnierzem” i zakupywał bydło od gospodarzy. „Oficer” miał papier „urzędowy” od komendanta, na zasadzie którego pozwolone mu było zabierać bydło na potrzeby wojska, a do opierających się „wolno” mu było nawet strzelać. Chodził więc ów „oficer” po oborach,- wybierał co lepsze sztuki bydła, a płacił conajwyżej połowę wartości rzeczywistej, a często zabierał za byle co. Bydło to odstawiał do Ostrołęki, niby dla wojska. We wsi Szafarczyskach zaszedł mniemany oficer do obory jednego z gospodarzy i, nie przypuszczając widocznie, by kto go podsłuchiwał, począł rozmawiać ze swoim żołnierzem po żydowsku. Tymczasem za oborą był gospodarz i usłyszał ową rozmowę „nieurzędową“. Pobiegł Więc czemprędzej na wieś, ogłaszając o swem odkryciu. Przejeżdżał właśnie patrol kozacki. Natychmiast dano znać o „oficerze” skupującym bydło dla wojska, a rozmawiającym po żydowsku. Pod ekskortą gospodarzy i kozaków przyprowadzono oficera do sołtysa, a gdy zdjęto z niego zwierzchnie ubranie oficerskie, ukazało się podniem zdradzieckie „cy- cełe…“
Pomysłowego żydka w towarzystwie poszkodowanych miejscowych gospodarzy odstawiono do sztabu armii. W drodze „oficer” starał
się przekupić gospodarzy, ofiarując im nawet kilkaset rubli, ale napróżno! — Co się z nim stało, niewiadomo. Poniósł, prawdopodobnie, zasłużoną karę.
Czytelnik „Zorzy” Franciszek Fijołek.
Wieś Szafarczyska gm. Nasiadki.


Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu, R. 50, nr 20 (13 maja 1915)

