Poniżej kilka słów wspomnień rodaka z Durlas o zmianach jakie zaszły w dąbrowskim odpuście na przestrzeni jego życia. Poczytajmy. Cenne.
„…Tak bywało na odpustach w Kadzidle i Dąbrówce, których i ja bywałem uczestnikiem. Gdy po latach /już w latach 90/ ciocie Wikcia i Jasia , będące już w podeszłym wieku, wyraziły życzenie, by raz jeszcze udać się na odpust do Dąbrówki, uradowany własnymi wspomnieniami odpustowego uczestnictwa, pojechałem tam z nimi. Nie było jednak już tego odpustowo-radosnego tłumu żywiołowości, barw, gwaru, krzyku dzieci, śmiechu radosnego młodzieży. ciągnącej tu wtedy z całej okolicy, a nawet i z dalszych stron. Wszystko pomniejszone po wielokroć, nawet i żarliwość rozmodlenia, przygaszone echo tamtego dawnego rozradowania. Przed kościołem zamiast tłoku ludzi, furmanek, parskania koni, stały nagrzane słońcem pudła samochodów, kilka motocykli zamiast kawalerskich rowerów tzw męskich, czyli z ramą poprzeczną, by pannę na nią zabrać można było i na potańcówkę po odpustową razem zajechać. W miejsce kramów i straganów kilka stolików z pseudo nowoczesnymi zabawkami…” – cyt. Czesław Parzych, str. 151-152, „Z odległości lat”, Ostrołęka 2016

