Wielokrotnie wskazywałem na wątpliwe inwestycje gminne? Bez echa. Czyli wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ktoś więc na siłę szuka dziury w całym? Czy o to nam – mieszkańcom gminy Lelis chodzi? Wygląda, że tak. A tym samym więc, akceptujemy długo trwający proces wydatkowania naszych pieniędzy z wątpliwym celem i nadzorem.
Załóżmy sytuację. Mamy własne pieniądze, ciężko zapracowane i zaoszczędzone, to czy ich wydatkowanie nie byłoby mocne przemyślane i nadzorowane? Raczej większość z nas trzymałaby je kurczowo w dłoni. Zapytam się więc, czy pieniądze wydatkowane np. w urządzenie gminnych terenów, budynków itp są po gospodarsku wydatkowane?
Patrząc jedynie na teren, przy wjeździe do Lelisa od strony Durlas, śmiem wątpić w gospodarność naszych samorządowców. Kto sadzi rośliny ozdobne na żółtym piasku w lesie? Po roku czasu, połowy nasadzeń już nie ma, reszta zapewne wyniknie wkrótce. Pieniądze poszły, a wraz z nimi i rośliny. Nasze pieniądze.Samorządowcy śpią w najlepsze. To gospodarność? Podobnie jest na innych placach wiejskich. Dodam, iż urządzenie wspomnianego terenu w Lelisie kosztowało wówczas ok. 1 mln złotych.
Pamiętajmy! Budżet gminy to nasze pieniądze, płacimy je w przeróżny sposób w formie opłat i podatków. Chleb kosztował nie tak dawno 2-3 złote, teraz ok. 5. Nie wspomnę o paliwie. Ktoś mówi, że daje nam 500+, czy inne wsparcie. To obłuda. A niby skąd ten ktoś ma owe fundusze, jak nie od nas. UE nić nie daje, a jak da, to wpierw więcej weźmie. Tak to działa. Bierna akceptacja tego stanu rzeczy, to nasz współudział na szkodę naszą i naszych dzieci. A co na to nasi ojcowie i pradziadowie oddający życie za nas?
Za wystawiany przez nas obecnie rachunek, ktoś kiedyś będzie musiał zapłacić. Albo my, albo nasze dzieci. Mądrość ludowa mówi: „NIE MA DARMOWEGO OBIADU”. I trudno nie przyznać jej racji.

