Pytania, niemile widziane

      Możliwość komentowania Pytania, niemile widziane została wyłączona

Jest takie powiedzenia: „Kto pyta nie błądzi”, ale jest też i takie „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. I tak źle i tak nie dobrze. Czyżby obłęd? Nie, w życiu to zależy od tego kto pyta i kto jest pytanym. Czy pytający to „właściwa” osoba. Dywagacje w tym temacie można snuć długo, ale nie w tym rzecz. Istota w tym, iż coś z tym zadawaniem pytań władzy jest jej nie na rękę.

W porządku obrad parlamentu, rad miast i gmin, wszelkich zebrań, spotkań, narad i w prawie jest zawsze punkt: wolne wnioski i zapytania, interpelacje etc. Są konferencje prasowe, których celem jest odpowiadanie na pytania mediów. A jak to jest w realu? Otóż, najlepiej aby nikt o nic nie pytał, o nic wnioskował i na nic nie zwracał uwagi. Władza wie wszystko najlepiej. Suwereni mają jedynie słuchać i wykonywać rozkazy. Praktyczne „niewolnictwo w białych rękawiczkach”.

Władza – urząd może nie udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, może odpowiedzieć nie na temat, może nawet udzielić błędnej informacji i to jest dopuszczalne, akceptowalne, a wręcz zalecane. Niektórzy chętnie mówią o demokracji, wolności słowa, tolerancji, a ich działania są jawnym tego zaprzeczeniem. Tak się dzieje praktycznie na każdym szczeblu i rodzaju władzy. Bez trudu odnajdziemy to nawet tej na samym dole, we wspólnotach, wioskowych, osiedlowych gminnych etc. Taka praktyka dzisiaj staje się normą. Prawda jest kłamstwem i odwrotnie. Pytający intruzem – wrogiem.

Milcząc, my to wszystko akceptujemy i bierzemy za to odpowiedzialność. Tylko pytanie: co dalej z nami będzie? Oby, osobiste doświadczenia nie były jedynym motywem do refleksji w tym zakresie.

Pytać więc czy nie pytać…???

Download PDF