Kilka słów o „zbiorowej intencji Mszy św.”

      Możliwość komentowania Kilka słów o „zbiorowej intencji Mszy św.” została wyłączona

W ostatnim czasie w Warszawie byłem uczestnikiem Mszy św. ze zbiorową intencją, czyli Eucharystię sprawował jeden kapłan, a intencji było kilka. Warto zatrzymać się na chwilą nad tym.

Przyjęła się praktyka powierzania kapłanom sprawowania Mszy św. w intencji, o którą proszą wierni (składana przy tej okazji ofiara stanowi zasadnicze źródło utrzymania kapłana). Intencja Mszy św. może dotyczyć zarówno żyjących, jak i zmarłych, jednej lub wielu osób albo spraw.

Zwykle kapłan odprawia jedną Mszę św. w ciągu dnia. Bywają jednakże przypadki, w których osób proszących o intencję mszalną jest znacznie więcej niż kapłanów albo istnieje potrzeba szybkiego terminu odprawienia Mszy św. Wtedy można zaproponować włączenie prośby do „intencji zbiorowej” Mszy św., to znaczy: jeden kapłan sprawuje Mszę św. w intencjach zamawianych przez wiele osób. Ponadto może się zdarzyć, że wierni krępują się prosić o intencję Mszy św., ponieważ nie mogą złożyć zwyczajowej ofiary. Wtedy również można zaproponować włączenie się do „intencji zbiorowej”, wyjaśniając, że wysokość składanej ofiary nie jest związana z żadną zwyczajową kwotą.

Moc Mszy św. zależy nie od liczby kapłanów, ale od Chrystusa, który ofiaruje siebie Ojcu w powierzonych intencjach. Jego ofiara ma zawsze wartość nieskończoną i moc zdolną objąć wszystkie intencje świata. Różnica między intencją „indywidualną” a „zbiorową” może mieć jedynie psychologiczne znaczenie w przeżywaniu Mszy św. przez osoby, które o intencję prosiły. Ważne jest religijne zaangażowanie w modlitwę osoby zamawiającej intencję mszalną, czego wyrazem jest m.in składana ofiara, której wysokości nie można mierzyć według nominałów banknotów. O wdowie, która wrzuciła do skarbony świątyni obiektywnie niewiele, Jezus powiedział, że wrzuciła najwięcej, bo wrzuciła wszystko, co dać mogła.

Sens mszy jednej i drugiej jest taki sam, jej duchowa wartość też. Różnica między nimi ma praktyczne znaczenie i dla kapłanów i dla zamawiających mszę świętą i trochę dla wiernych obecnych w kościele, ale z zupełnie innych powodów niż duchowe.

a) To co dajemy na tacę NIE jest dla księży (seminarium, kuria, misje, ogrzewanie kościoła itp), księża na swoje utrzymanie dzielą m.in. właśnie nasze datki na msze święte.

b) Dla zamawiającego z jednej strony msza zbiorowa jest „lepsza” bo można dać mniejszą ofiarę niż tradycyjna w parafii, bo inni też coś od siebie dali. Ale z drugiej strony – z różnych względów odczuwamy potrzebę mszy indywidualnej Ludzie potrzebują wyraźnie słyszeć, że to w intencji kogoś bliskiego. W indywidualnej słyszą to ze trzy razy podczas mszy, wtedy czują, że coś dobrego zrobili.
Przy mszach zbiorowych czasem trudno czytać wszystkie intencje, chyba że jest ich niewiele. Ale te msze są „wygodne”. Czasem nie ma wolnych intencji mszalnych przez dwa miesiące (chyba coraz rzadziej), a ktoś nam ciężko zachorował, był wypadek, ktoś umiera – na msze zbiorowe zawsze można złożyć ofiarę, nawet w ostatniej chwili, nikt nie będzie miał pretensji, że to była „jego msza”.

c) Dla wszystkich wiernych byłoby to trudne, gdyby msze były tylko zbiorowe, bo odczytywanie intencji trwa, i trwa. Widzimy to we Wszystkich Świętych i kilka dni lub cały miesiąc później. Intencje modlitewne czy mszalne są często odczytywane np. przez 15 minut przed każdą mszą. Nie każdy przychodzi wcześniej. Nie ma tego rodzinnego przeżywania modlitwy („po co iść razem, skoro i tak modlą się za wszystkich i nie wiadomo czy usłyszę to nazwisko”).

Czymś innym są msze wieczyste. To też są msze zbiorowe. Dajemy ofiarę tylko raz (za żywego lub zmarłego) i codziennie jest we wszystkich podanych intencjach odprawiana msza. Te msze są w niektórych zgromadzeniach zakonnych i aż do końca istnienia zgromadzenia , czyli także po śmierci osób za które rozpoczęliśmy modlitwę, gdy jeszcze żyli.

Dla świadomego człowieka są to więc raczej sprawy praktyczne. Ale wspólna modlitwa rodzinna na mszy w czyjejś intencji jest piękna. To nas łączy. Albo msza „zakładowa”, na którą przychodzą pracownicy, bo jest „nasza”. Z innego powodu nie przyszliby razem. Msza za kogoś ze wspólnoty takiej czy innej. Potrafią wtedy przyjść nawet ludzie omijający kościół, ale znający osobę. Takie msze pomagają także żarliwiej się modlić. Gdy idziemy razem, w grupie, na mszę św. za umierającego człowieka, mamy większą motywację, żeby iść do spowiedzi, żeby zostać jeszcze chwilę na modlitwę, ale też ludzka miłość do tej osoby się wzmacnia, potęguje, poprzez rozmowy, przygotowania. W mszach zbiorowych brakuje właśnie tego, co ludzkie, co nam pomaga: emocji, poczucia wspólnoty, pragnienia obecności.

Trzeba pamiętać przecież, że nie ma mszy „mojej”. Jezus nie umierał za jedną osobę i żadna msza święta nie jest za jedną osobę, nawet jeśli potocznie tak mówimy. Posłuchajmy tekstów liturgicznych, także modlitwy wiernych. Msza jest zawsze odprawiana za wszystkich. Oprócz głównej intencji (zamówionej) jest odprawiana w intencji ludzi, którzy przyszli („módlmy się za nas samych”), w ich osobistych intencjach, które przynieśli, w intencji całego Kościoła, papieża, biskupów, kapłanów, niewierzących, za chorych, za misje, za zmarłych – za wszystkich.

W mszach indywidualnych najbardziej się liczy nasza miłość do człowieka, za którego składamy (własną) ofiarę. To ona nam każe zamówić mszę świętą. Ta miłość jest potrzebna także nam samym, nie tylko np. zmarłemu. Daje nam poczucie więzi w rodzinie czy wspólnocie, jakiejś przynależności, także spełnionego obowiązku. Wszystko z miłości. Msza jest zawsze taka sama, ale nasza miłość może być większa. Człowiek potrzebuje indywidualnych gestów, bo mu łatwiej.

Download PDF