Coś o wigilii

      Możliwość komentowania Coś o wigilii została wyłączona

Dawniej u na s na Kurpiach wigilia była uboga i postna. Kapusta, kasza, grzyby, fasola, ziemniaki, ryba to główne dania na wigilijnym stole.To, czym zastawiano stół, zależało od tego, czy gospodarz był majętny, czy ubogi. Kolację rozpoczynały życzenia gospodarza: „abyśwa za rok scanślizie docekali”. Wszyscy dzielili się opłatkiem, a dzieci na znak posłuszeństwa i oddania rodzicom, całowały matkę i ojca w ręce.

Posiłek wigilijny rozpoczynano przy pierwszej gwiazdce.Była modlitwa, stół nakryty białym obrusem, a pod nim siano (na pamiątkę, że mały Jezus leżał na sianku w żłóbku). dodatkowe miejsce przy stole należało do zmarłych członków rodziny.

Młodzież miała zwyczaj palenia snopków słomy. Miało to przypomnieć ubogich pasterzy, świadków narodzenia Pana Jezusa, którzy przed usłyszeniem nowiny, palili w polu ogniska. Nierzadko chłopcy wykradali snopki ze stodół, bo była to jedna z bardziej lubianych świątecznych zabaw. I niejeden dostał za tę samowolę od ojca po plecach… Rodziny na pasterkę jechały wozami, zaprzężonymi w konie. Do kościoła jechali powoli i dostojnie, ale wracali o wiele szybciej. Szybki powrót miał zapewnić dobre zbiory.

Gazeta Codzienna.14 lipca 1839, nr 2538
Download PDF