„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” – te słowa od wieków kapłan wypowiada nad każdym, któremu posypuje głowę popiołem ze spalonych ubiegłorocznych palm wielkanocnych. W Środę Popielcową symbol pokuty, marności i śmierci – szary proch – przyjmowali na stopniach ołtarzy królowie, wielcy panowie, chłopi czy żebracy. Kończono ostatecznie zapustne zabawy i szaleństwa, rozpoczynano czas Wielkiego Postu – okres pokuty i wyciszenia. W dawnej Polsce ten dzień wiązał się z wieloma zwyczajami, nie tylko związanymi z obrządkiem kościelnym.
Dla przykładu. Sam obrzęd posypywania głów popiołem przez kapłana wyglądał nieco inaczej, niż to się odbywa obecnie, i nie zawsze przystępowali doń wszyscy członkowie rodziny. Do kapłana podchodził tylko senior rodziny, tylko jemu posypywano głowę, a także wsypywano popiół w modlitewnik (zwyczaj ten, choć niezrozumiały już dziś dla większości, można jeszcze zobaczyć w niektórych kościołach, gdzie bywa kultywowany przez starsze wiekiem osoby). Po przyjściu do domu w uroczysty sposób i w pełnej powadze senior rodziny posypywał głowy swoim bliskim, czyli dawał popielec.

