Wielki Post. Pamiętam rodzinne domowe nabożeństwa „Drogi Krzyżowej” odprawiane w każdy piątek a nawet środę tego okresu liturgicznego. Aura była wówczas nieco inna niż obecnie, był mróz i śnieg, co poniekąd utrudniało udawanie się wówczas do miejscowe świątyni. Nie było jeszcze w niej ogrzewania. Tradycyjnie na stole stał krzyż i paliły się dwie świece wokół którego zbierali się domownicy. Modlitwy prowadził senior rodu. U mnie w rodzinie był nim dziadek Czesław Plona, który udzielał się także jako lokalny śpiewak pogrzebowy i kościelny.

