„…W W pobliżu kościoła po drugiej stronie mieszkał ze swoją matką i babcią kawaler Kazimierz Nicewicz, zwany krótko „Kazik”. Wszyscy go tak nazywali, nawet dzieci. Był wesołego usposobienia, był lubiany. Miał zmysł racjonalizatorski i organizacyjny. Założył małą fabryczkę – olejarnię. Pomagali mu w tym jego koledzy, bracia Barszczowie z Gąsk…” – cyt. Henryk Dąbrowski, Drogami Kurpiowszczyzny -maszynopis, , Rozogi 1997, s. 25
Szerzej o olejarni we wspomnieniach Henryka Dąbrowskiego. Zachęcam do lektury.
Olejarnię tę potem prowadził p.Olender, który po II wojnie światowej wyjechał na Ziemie Odzyskane do Gronowa pod Elblągiem.

