Kurpiewskie – osada położone w województwie mazowieckim, w powiecie ostrołęckim, w gminie Lelis. Miejscowość leży na obszarze Natura 2000 Dolina Dolnej Narwi LB140014, nad rzeką Szkwą, 1 km od jej ujścia do rzeki Narew. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od nazwy rodu bartnickiego, który miał tu swoje barcie, był to ród Kurpiewskich.
W publikacji „Dzieje powiatu ostrołęckiego” red. Janusz Gołota 2018 roku, znajdują się dane mówiące o zamieszkiwaniu w 1789 roku w miejscowości Kurpiewskie 19 gospodarzy, którzy płacili czynszu 525 zł, propinacji 152 zł. W.H. Gawarecki w Pamiętnik historyczny płocki, Warszaw 1828 r, podaje, iż wioska leżała w ekonomii ostrołęckiej i liczyła: gospodarzy 31, luźników 2. W 1820 roku w zaścianku puszczańskim Kurpiewskie było 31 osad, w tym rodzina Kurpiewskich zajmowała 9. W 1891 roku wioska liczyła 356 osób. Według danych archiwalnych pochodzących z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań w 2002 roku we wsi Kurpiewskie było 60 gospodarstw domowych. Wśród nich dominowały gospodarstwa zamieszkałe przez pięć lub więcej osób – takich gospodarstw było 21. Wioska Kurpiewskie w 1954 roku należała d Gromady Dąbrówka. W latach 2020-2024 w wiosce zamieszkiwało: 273, 269, 265, 262, 261 osób.
Funkcje sołtysa od 2023 roku pełni Paweł Kurpiewski. Skład obecnej rady sołeckiej: Gromek Piotr, Surgiewicz Renata, Kurpiewski Wojciech, Kraska Daniel. W wiosce funkcjonuje KGW Natura-lne w Kurpiewskich. Wierni należeli początkowo do parafii w Ostrołęce, obecnie ich parafią jest wspólnota parafii w Łęgu Starościńskim.
19 grudnia 1732 roku biskup płocki Andrzej Stanisław Załuski przyznał na uposażenie Seminarium Duchownego w Pułtusku dziesięcinę snopową należącą do stołu biskupiego ze wsi starostwa ostrołęckiego. Wśród wykazu wiosek odnajdujemy nasze miejscowości: Grale , Golanka, Łodziska, Szkwa, Kurpiewskie, Kopaczyska, Czarnia, Dąbrówka, Płoszyce, Lelis, Durlasy, Łęgi Dworskie.

Na łamach Gazety Świątecznej z 1925 roku, znajduje się ogłoszenie o zaginięciu 6-cio letniego mieszkańca wioski Kurpiewskie. Zrozpaczeni rodzice wyznaczyli nawet nagrodę za pomoc w odnalezieniu syna – Józefa Zyśka. Gazeta Świąteczna, R. 45, 1925, no 32 (2323), 09.08.1925 r.
Ciekawym miejscem okolic wioski jest miejsce zwane „Kopaną Górą” lub „Francuską górką”. W jej okolicach są ślady szańców usypanych w 1809 roku w czasie natarcia wojsk rosyjskich od strony Łomży na wojska francuskie, gdzie odbyła się potyczka. Pod Kopaną Górką widoczne są okopy usypane przez wojska Karola XII w 1702 roku w obronie od ścigających zwycięskich Kurpiów – według „Kronika wiadomości lokalnych i zagranicznych ” nr 111 z dnia 28.04.1860 w artykule zatytułowanym „Listy o Guberni Płockiej”
O tym miejscu krążą różne legendy, Jedna z nich znajduje się na łamach gazety kontakty z 06 września 1998 nr 36 (931) w rubryce „Opowieści kapliczne” s. 13:
„Te dwa wysokie krzyże stoją na „kopanej górze” za wsią Kurpiewskie, jadąc w stronę Ostrołęki. Stary, poczerniały i nowy z datą wyrytą na metalowych wspornikach: „03.IV.1998 r.”
Góra od dawna miała złą sławę. Do dzisiaj mówią: „Tam straszy”. Jeszcze w latach 70. była stromym wzniesieniem w sam poprzek drogi. Dawno, dawno temu (wokół lasy do dzisiaj) na jej szczycie zaczajali się zbójcy. W Kurpiewskich o tym już nikt nie pamięta, ale pamiętają w pobliskiej Bienduszce (gm. Zbójna) .
– Opowiadał mi teść, Adam Małż, a jemu ojciec Piotr (zmarł w wieku 90lat), że było tam bardzo niebezpiecznie.- We wtorki i piątki ludzie nocą jeździli na targ do Ostrołęki ’- wspomina Czesław Biełuch, sołtys. Zbójcy zabierali masło, zboże, co kto miał. A jak kto się bronił, to oberwał. Jeden chłop wziął ze sobą topór, wziął drugiego chłopa. Siedział z przodu, a gospodarz z toporem z tyłu. Gdy zbójca wskoczył na wóz, zamachnął się na niego, ciapnął toporem. Było ciemno. Przyjechali na targ. Kiedy chłop chciał koniom dać siano, znalazł w nim dwa palce „Nikt nie wie, kiedy ten krzyż postawiono. Ale stanął, by odegnać śmierć i zło. Bo góra sama w sobie była zła. Konie dyszały, męczyły się, padały przy zwózce drewna.
– W Wielki Piątek ludzie modlili się pod krzyżem , to było chyba ze 45 lat temu – wspomina Zofia Preis ze wsi Kurpiewskie. – Jak wracali, to coś czarnego, jakby czarny worek spadł po gałęziach. Niczym przestroga. Bóg wie, co to było Jej mąż Konstanty z synem Ryszardem, stolarzem (zmarł w wieku 34 lat), nie dopuścili, by krzyż spróchniał. Leżał już przewrócony. Na nowo go solidnie wkopali.
– Górę rozepchnięto i powstała droga. To chyba konie wymodliły tę łaskę – dodaje Konstanty Preis. – Ludzie jeździli „żelaźniakami”, koła w piachu, kopyta końskie w piachu; rolnicy pchali wozy pod górę. Ciężko było i ludziom, i koniom.
Sołtys Kurpiewskich, Mirosław Kawałek, jako chłopiec pomagał ojcu przy budowie drogi.
– To było za Gierka. Rozpychali, rozkopywali górę, piasek wozili, jak kto mógł. Silne spychy były. I tak przełamali ją na pół. Wtedy ten stary krzyż trochę przesunięto. O tym, że była to góra świadczy urwisko po jednej i po drugiej stronie drogi. „Prawieczny” krzyż z pasyjką i nowy z kwietnia 1998, wysoki, dębowy, zalany betonowym fundamentem. Ufundowała go najstarsza mieszkanka wsi, 83-łetnia Antonia Barszcz: – Nie mieliśmy dzieci, mąż zmarł 5 lat temu, miał 83 lata. Ten dąb posadził na podwórku, jak był chłopczykiem. Pomyślałam: niech po mnie chociażten krzyż pozostanie. Dałam więc dąb, lakier i kwiaty. Resztę zrobili gospodarze z Kurpiewskich. Było to przed Wielkanocą. Krzyż Barszczowej stał najpierw w kościele, a potem cała wieś z księdzem zaniosła go na „kopaną górę”. Ksiądz poświęcił. Nie ma na nim nazwiska fundatorki. /an/
Wojna polsko-rosyjska w 1831 roku /Powstanie Listopadowe/ w swym przebiegu zawiera także przegraną bitwę pod Ostrołęką 26 maja 1931 roku. Ostrołęcka batalia umocniła jednak ostatecznie ducha narodowego Polaków. Tereny obecnej gminy Lelis były także miejscem ruchu wojsk powstańczych w wyprawie na gwardię carską . To przez Łęg, Kurpiewskie, Szkwę, Stanisławowo, Pianki 19 maja z Ostrołęki ze swymi wojskami maszerował do Nowogrodu płk Wacław Sierakowski, który przed północą wysłał z Dębnik meldunek.

W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźć możemy m.in. dokumenty o opozycji politycznej na terenie powiatu ostrołęckiego. Jedną z nich jest meldunek działania grupy operacyjnej na terenie Ostrołęki /IPN BU 578/97/ z dnia 18.IX.1945 r. Znajduje się m.in. następująca wzmianka związana z wioską: „…dnia 4.IX. br. otrzymano wiadomość, że na terenie wsi Kurpiewskie gm. Lelis nocowała banda w ilości około 200 ludzi, która następnie odmaszerowała w kierunku Prus Wschodnich. Wysłana grupa operacyjna pod d-twem /B?/londarenko ustaliła, że informator podał nieprawdziwy termin pobytu bandy, który miał miejsce 10 dni temu. Z rozmów z ludnością miejscową ustalono, że wyżej wymieniona banda przybyła z terenu po. Łomżyńskiego, gdzie była rozbita i wycofywała się na teren Prus Wschodnich…” – żródło: Tomasz Lendo, „Opozycja polityczna na terenie powiatu ostrołęckiego 1944-1947 w dokumentach władz komunistycznych”, Ostrołęka 2006.
Adam Chętnik na łamach tygodnika „Wspólna Praca” 12.08. 1911, nr 31-32, s.305 tak pisał: „Kopana góra” . Wieś Łęg Starościński. gminy Nasiadki w pow. Ostrołęckim , leży w ładnem miejscu. między borami, przez które prze chodzą faliste wzgórza. Niedaleko wsi idzie gościniec od Kolna i Nowogrodu do Ostrołęki. Gościniec ten w jednym miejscu rżnie się przez piaszczyste wzgórze . które ludność nazywa „ Przekopaną ” lub „Kopaną” górą. Nazwa ta pochodzi podobno stąd , że gościniec prowadzący przez górę został tu przekopany przez wojska Napoleońskie w r. 18 ł 2. W pobliżu ” Kopanej góry” ludzie pokazują duże, połączone ze sobą pniami, stare sosny , między któremi tkwi wbity, jakby kawał starego ciosanego drzewa , pochodzący ze starego krzyża. Drzewo to tak jest ściśnięte klociami, że nikt by je nie wyciągnął, a dostało sie , jakby w kleszcze, w ten sposób, że stojący dawniej obok młodych sosen krzyż, przewrócił się między pnie i ponieważ go nikt nie podniósł, leżał tak dotąd, dopóki sosny nie urosły w grube drzewa i nie objęły sobą podstawy krzyża. Obecnie poprzeczne ramię już opadło. Na zapytanie, jak dawno ten krzyż się tu przewrócił , odpowiadają, „Że starzy ludzie ledwie to pamiętają”- tak to było dawno. Tak pisał Adam Chętnik
Wielu z nas często przemierza drogę z Kurpiewskich do Łęgu, tym samym jedzie przez Kopaną Górę. Górę, na której do dziś dnia stoi duży drewniany krzyż. Jaką kryje on tajemnicę? Namiastkę odpowiedzi odnajdujemy w starych ludowych przekazach. Jedni mówią o żołnierzach niemieckich tam pochowanych, inni zaś o powstańcach styczniowych tu spoczywających. Książka „Kurpie, legendy i opowiadania” przychodzi tu z pewną wskazówka
Podobno było to podczas Powstania Styczniowego. Kurpiowska Puszcza, która była domem powstańców przyjęła ich powstańczą ofiarę na Kopanej Górze. Chociaż ich domy były blisko zginęli tu wszyscy, a wszędzie było tyle krwi na lnianych koszulach, portkach, spłowiałe od słońca włosy lepiły się od czerwonej posoki. Krew naznaczyła białą korę brzozy, wsiąkła leniwie w piasek na górze, przesiąkła przez mech, sączyła się leniwie po korzeniach. Krew tak wsiąkła w ziemię, iż uczyniła ją czerwoną.
Tych żołnierzy pochowali tam na tej górze. Być może nawet bez księdza. Powiadają, że te powstańce chcą przynajmniej modlitwy od tych, co przejeżdżają drogą. Jak głosi legenda, na tej górze działy się dziwy.
Było to w sierpniu. Powiadają, ze jeden z mieszkańców Walerów jadąc do Kurpiewskich, kiedy dojeżdżał do Kopanej Góry konie stały się niespokojne i chłop musiał je tęgo poganiać, aby ciągnęły wóz. Wieśniak czuł jednak że coś ciężko im to idzie, a na wozie tylko parę worków żyta. Noc była głucha i jakoś zimniej się zrobiło Ptaki zamilkły, od wsi nie niosły się żadne odgłosy. Chłop spojrzał na wóz i ujrzał na nim jakąś ciemną postać. Zatrwożony zaczął się modlić. Kiedy skończył modły za zmarłych, koniom stało się nagle lżej, postać znikła, wóz z lekkością potoczył się po drodze. Wieść o tym wydarzeniu lotem błyskawicy rozeszła się po okolicy. Każdy kto przejeżdżał tamtędy nie żałował modlitwy duszom powstańców. A i niejeden opowiadał o dziwnym uczuciu czyjejś obecności, a było i tak, że i ciężej zrobiło się na bagażniku roweru. (przyp. red. – Legendę podobną, ale z wątkiem żołnierzy niemieckich, słyszałem Daneli Bulak, którą opowiadał jej ojciec Marian Zyśk z Dąbrówki).
W czasie kampanii napoleońskiej około 9 stycznia 1807 roku w Lipnikach, Stanisławowie i Nasiadkach stacjonowały trzy duże oddziały wojsk rosyjskich. Każdy z nich liczył ok. 4 tys. ludzi. Pod koniec grudnia Napoleon wydał rozkaz wstrzymania walki i zajęcia kwater zimowych przez poszczególne korpusy. Przemarsze obcych wojsk wszechstronnie wyniszczyło nasze okolice. W okresie od końca 1806 do końca czerwca 1807 wojska te rekwirowały wszystko. Ludność musiała dostarczać im paszy, żywności, odzieży, koni itp. Cierpiała więc głód i szerzyły się choroby
Zanim odegrały się wydarzenia znanej zwycięskiej dla Francuzów bitwy pod Ostrołęka, doszło do walk koło Stanisławowa. Wydarzenie to jest nam mało znane. W czwartek 16 lutego 1807 ok. godz. 9 rano nastąpiło „spotkanie” wojsk rosyjskich i francuskich w pobliskim Stanisławowie. Tu nastąpiły zacięte walki. Pobliskie lasy i drogi usłane były zabitymi żołnierzami obu stron. Podczas walk Francuzi zdobyli trzy działa i jeden wóz. Słysząc odgłosy dział z Ostrołęki powrócili do niej. W opisie walk mówi się o lewym oskrzydlaniu wojsk rosyjskich poprzez brody rzeki Szkwa. Niewątpliwie są to tereny Kurpiewskich, Szkwy, Bienduszki, Gąsk, a może nawet i Dąbrówki. /Źródło: Witold Kubeł, Bitwa pod Ostrołęka 1807. Z dziejów kampanii napoleońskiej 1806-1807 w okolicach Ostrołęki, Ostrołęka 1992, str. 21-26/.

Co warto zobaczyć w Kurpiewskich? Cmentarz wojenny (15 m x 15 m), na którym prawdopodobnie spoczywają żołnierze armii niemieckiej (ok. 50. osób) polegli w 1915 roku. Gmina Lelis wykonała nowe ogrodzenie cmentarza, metalową tablicę pamiątkową a na mogiłach ustawiono metalowe krzyże. Z trzech stron otoczony wałem ziemnym. Cmentarz znajduje się w lesie na północny zachód od wsi. Cmentarz na planie kwadratu. Z trzech stron otoczony wałem ziemnym Mogiły ziemne, wyraźne, obłożone darnią, pojedyncze i zbiorowe. Na mogiłach krzyże z metalowych rurek, pomalowane czarną farbą. W części centralnej drewniany krzyż. Obiekt ogrodzony żerdziami, wspartymi na metalowych słupkach. Na jednym z rosnących na terenie cmentarza dębów głęboko wycięty w korze krzyż. Stan zachowania dobry.
Poza wioską napotkać można kilkumetrowe jałowce . Dwa okazy rosną na wzgórzach żółtego piasku. O takich jałowcach pisał często Adam Chętnik. Na końcu wioski od strony rzeki Szkwy, w terytorium lasów państwowych, na skraju lasu pośród kępy bzu ,stoi drewniany krzyż z rzeźbioną figurą Jezusa Ukrzyżowanego. Na jego postumencie wyryty jest rok 1861, czyli czas przed Powstaniem Styczniowym. Murowany postument krzyża stoi na podwyższeniu betonowym /obecnie porośniętym mchem/.
Pośrodku wioski na olbrzymiej starej lipie znajduje się kapliczka z figurą NMP. Zapytani starsi mieszkańcy o datę i intencje jej powstania mówią, iż trudno doszukać się w ich pamięci jej początku. Prawdopodobnie kapliczka ta, została umieszczona jako wotum za ocalenie domu przed piorunem, który uderzył w lipę stojącą tuż obok.
Zagroda Kurpiowska w Kadzidle w swym bogactwie posiada drwalnie z Kurpiewskich, czyli niewielki drewniany budynek na planie kwadratu, o konstrukcji mieszanej, kryty dwuspadowym daszkiem, służący do przechowywania drewna.
We wsi Kurpiewskie w roku 2023 w rejestrze REGON zarejestrowanych było 21 podmiotów gospodarki narodowej. W 1986 roku w gminie Lelis było 15 boisk do piłki siatkowej i 11 boiska do piłki nożnej – w Nasiadkach, Gąskach, Płoszycach, Gnatach i Kurpiewskich nie było żadnego boiska. Obecnie miejscowość posiada ładne boisko sportowe, wodociąg, sklep spożywczy. A dobra sieć okolicznych dróg zachęca do wycieczek rowerowych, w tym do odwiedzenia tej miejscowości.
Opracował: Krzysztof Bulak
Foto: UG Lelis, zbiory własne
================================================
Ps. Zachęcam sołtysów wiosek gm. Lelis, aby zechcieli owocnie odpowiedzieć na otrzymaną prośbę w redagowaniu tekstu kilku słów o ich miejscowości. Część rezultatów realizacji tej prośby możemy już zobaczyć w poprzednich artykułach tej serii. Kolejne w przygotowaniu. Ta bezcenna wiedza może stać się kapitalnym materiałem do stworzenia publikacji o naszych miejscowościach. Publikacji, którą napiszemy razem, my mieszkańcy tej pięknej kurpiowskiej gminy. Nie na urzędowe zamówienie, ale z potrzeby naszych serc. Dziękuję…

