W pracach Czesława Parzycha urodzonego w Durlasach, na rok przed wybuchem II wojny światowej, odnajdujemy wiele cennych wątków i znaków o rodzinnych stronach. Ten poeta, publicysta, prozaik, dokumentalista, kronikarz Ostrołęki nigdy nie zapomniana o rodzinnych stronach. Daje temu wyraz np. zaznaczając Durlasy jako miejsce napisania swego dzieła, przytacza wątki z dziejów miejsca urodzenia. W jednej z prac pisze:
„W ostrołęckim klasztorze bernardynów gromadzono amunicję i szyto czapki konfederatki. W Borawem, Dzbeninie, Durlasach i kuźniach innych puszczańskich wiosek przekuwano kosy, w Goworkach i innych wioskach oraz w mieście kilkunastoletnie dziewczynki i panienki przygotowywały szarpie i opatrunki” – /Kościół w Ostrołęce 1794-1914 s.142/.
A swemu ojcu poświęca m.in. taka słowa:
:…tak odszedłeś w przestrzenie
rozległe błękita
gdzie orał będziesz Bożę pola
i uczył słuchać szeptów
rozkołysanych wiatrem zbóż”
W „Znakach dzieciństwa” przytacza wspomnienia z Durlas i okolicznych wiosek:
„Dziś, zapisując te wspomnienia, również sięgam myślami głęboko aż do lat dzieciństwa, do rodzinnego domu, do mojej wsi Durlasy. Słyszę szum przepływającego czasu, z którym niepostrzeżenie ale i nieodwracalnie odpłynęła cała cudowność chłopięcych dni. Czasu, w którym znajomi, przyjaciele i najbliżsi rozproszyli się po tym i po tamtym świecie. I choć już tak daleko one lata, powracają teraz w tych wspomnieniach, pełne zapachów i barw naszej wioski Durlasy, mojej rodziny i domu„.
Zachęcamy do sięgania po pracę naszego rodaka, rodaka nieco zapomnianego przez rodzinne strony. Szkoda. Może przy tej okazji poszukać odpowiedzi o przyczyny takiego stanu rzeczy. Czy brak rodowitych mieszkańców w sprawowaniu najważniejszych funkcji i urzędów w gminie nie jest jednym z tego powodów? Czyżby w rodzinnym domu brakowała miejsca dla domowników?

