W ostatnich dniach ukazał się kolejny numer gminnego Biuletynu Informacyjnego „Wieści Gminne”. Z założenia taki biuletyn ma być medium, które w łatwy i przystępny sposób przekazuje czytelnikom szerokie spektrum informacji lokalnych. Ma on być otwarty na i dla społeczeństwa, wszechstronny, obiektywny, promujący mieszkańców i gminę. Na jego powstanie i druk łożymy wszyscy spore fundusze społeczne. I tak też nasze „Wieści Gminne” starają się to czynić.
Jednakże, ich wieloletnia lektura w zestawieniu z pewnymi sytuacjami i faktami, nasuwa pytanie: czy władze samorządowe nie za bardzo je „zagospodarowały”? Zdarza się, że informacje które nie są zgodne z oficjalną linią władz, nie trafiają na jego łamy. Piękne i wartościowe lokalne wieści lądują w koszu lub też leżą głęboko w teczkach. W tej sytuacji nie promuje się też całego wielkiego bogactwa lokalnego, nie jest się otwartym, czy obiektywnym. Wspomnieć tu można chociażby przemilczaną swego czasu, jakże wartościową wizytę dzieci ze szkoły w Nasiadkach, u mieszkańców Szafarczysk 11 /w obecności redaktora naczelnego „Wieści Gminnych”/.. Ostatnia wizyta w gminie jednych z najważniejszych osób w kraju /prezesa PiS i premiera/, także owiana została milczeniem. Dlaczego tak się stało? Nie sposób tu tego dociekać. Czyżby nie było to zgodne z oficjalną linią władz samorządowych? Warto być może popracować też nad udoskonaleniem jego formy i szaty graficznej. Zgłaszane swego czasu, w tym zakresie propozycje, jakość nie znalazły podatnego gruntu. Daje się też zauważyć umiejętne pomijanie tematu trudnych spraw społecznych, co wydaje się być zgodne z przekazem jaki płynie z urzędu, działamy znakomicie i jest fajnie. Ale czy faktycznie tak jest? Łatwiej jest pisać o tym co wygodne, o czym chce się pisać, chwalić się, trudniej jest natomiast poruszać niewygodne kwestie i promować „nie nasze” osoby oraz wydarzenia. Może czas pochylić się i nad tymi sprawami, by nie spotkać się z elementami „fasadowej samorządności”?

