W Przeglądzie Katolickim nr 48 z dnia 2 grudnia 1897 roku strona 764 odnajdujemy poniższy tekst o wydarzeniach w Dąbrówce z 1888 roku i sytuacji Kurpiów:
„Z Kurpiów, (dekanat ostrołęcki, dyecezyi płockiej).W dniu 19 w Dąbrówce bardzo rzadka uroczystość żałobna: wydobycie z miejsca niepoświęconego zwłok ś.p .ks. Placyda Podgórskiego i przeniesienie ich na cmentarz grzebalny. Nie dlatego uroczystość rzadka, jakoby samo przeniesienie z grobu do grobu nie miało się zdarzać, ale z powodu rozmaitych okoliczności, fakt to niebywały. Filia Dąbrówka należy do parafii kadzidleńskiej; filia ta pozostawała zależną pod wielu względami od parafii Kadzidło: nie miała dawniej swego cmentarza, nie było prowadzonych aktów stanu cywilnego it.d. Otóż przed 10 laty był tam świątobliwy kapłan ś.p. ks.Placyd Podgórski, oddany ciężkiej pracy nad umoralnianiem Kurpiów. A, że praca nad tym ludem jest nader trudną, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Brak oświaty, wychodźstwo do Ameryki i sąsiednich Prus demoralizuje ten lud w okropny sposób. Wszystka prawie młodzież, a i ze starszych wielu tam idzie na całe lato za robotą, za groszem. Ale jakżeż nisko „upadają moralnie w tej krainie” bojaźni Bożej i dobrych obyczajów. „Wpływ zły wychodźców udziela się także i tym, którzy do Prus nie chodzą. Stąd też, pomimo usilnej pracy duchowieństwa, lud ten zamiast być lepszym, łagodniejszym, podobno coraz bardziej staje się dzikim. Nad tym to ludem prostym i tak mocno zepsutym pracował z całem poświęceniem przed 10 laty ks. Placyd Podgórski, aż w końcu, poderwawszy sobie zdrowie, przedwcześnie zakończył życie. Przybyli wtedy okoliczni kapłani do Dąbrówki na nabożeństwo żałobne, by następnie zwłoki te przenieść do Kadzidła i tam przyzwoicie pochować. Ale tu nastała straszna scena. Kiedy jedni biorą trumnę na swe barki, wpadają inni (z filii) do kościoła, rzucają się na te zwłoki, chcąc je u siebie zatrzymać. Robi się nieopisana wrzawa i bijatyka w kościele, Zwłoki tarzano po ziemi, wydzierano je sobie, wzajemnie się bito aż do rozlewu krwi, miejsce święte zbezczeszczono, tak, że musiano kościół rekoncyliować; wreszcie filiacy, pochwyciwszy ową trumnę ze zwłokami, bez przewodnictwa kapłana, bez krzyża, bez Świecy i wody święconej, wykopawszy dół niedaleko kościoła, sami te zwłoki na miejscu nie poświęconem pochowali. Tak pochowany został pasterz przez swe łagodne owieczki, tak kapłan, który niezmordowanie pracował nad tym ludem do ostatnich chwil swego życia! – Ach! Jak przykro było na te sceny patrzeć, jak przykro o nich dziś wspominać oto w dniu 19 października ks. Edward Umiński, Rezydujący obecnie w Dąbrówce, uzyskawszy poprzednio pozwolenie Władzy Administracyjnej i Dyecezalnej na przeniesie nie tych zwłok na cmentarz grzebalny, obecnie tu już istniejący, urządził uroczyste nabożeństwo żałobne za spokój duszy ś.p. ks. Placyda Podgórskiego, na które to nabożeństwo zjechali się Okoliczni kapłani w liczbie 7, a jeden z nich, ks. Linkowski z Lipnik dyec. Sejneńskiej wygłosił odpowiednią przemowę, zaznaczając słusznie, że zniewaga tych Zwłok pozostanie na długo jako wielka plama na tej filii. Nabożeństwo tego dnia celebrował ks. prałat Rejchel, proboszcz Kadzidła, z radością widząc spełnienie swych gorących życzeń, gdy zwłokom jego dawnego pomocnika i przyjaciela należna cześć ostała przywrócona. Ks. MP.”

