Poniżej tekst wiersza „Gderanie ranne u Kurpiów” odnalezionego w piśmie „Zorza” nr 11 z 14 marca 1868 rok s. 91-92. Poczytajmy:
Gderanie ranne u Kurpiów
Już poranna wstała zorza,
Już świeci nad nią jutrzenka,
Już i słonko idzie z morza,
I wnet zajrzy nam w okienka.
Już zagrała i legawka,
Już na Anioł dzwoni dzwonek,
Już w gaju kuka kukawka,
Już śpiewa w polu skowronek.
A ty jeszcze w gnieździe gnijesz,
Choć to niby dziś półświątek;
No, no, przecież że choć żyjesz:
Toć się drapiesz na początek.
Dalej! leniu do roboty!
Chcesz i dzisiaj szabasować?
Bóg nie doda ci ochoty,
Gdy nie zechcesz sam pracować.
Toć przez pracę Bóg świat stworzył,
Przez nią wszystko utrzymuje,
Przez nią i szatana pożył,
I za pracę nas miłuje.
Oj tak! praca nas zbogaca,
I z Bogiem lud skrzętny jedna,
I najlepiej się opłaca-.
Przez nią ginie dola biedna.
Nie drapże się już Michale,
I pod nosem przestań mruczyć,
Nie przystojnie ci to wcale:
Chcesz nas od sów życia uczyć?
Zgorszeń z siebie, oj! nie dawaj,
Trzymaj lepiej po-starem u:
Kładź się z kurmi, z kumi wstawaj,
Nie żyj po nietoperzemu.
Nietoperz po dniu nie widzi,
Tak jak brzydka ćma i sowa,
Lecz brzydoty swej się wstydzi,
Z nią sie na dzień w dziurach chowa.
Bóg za brzydkie życie brzydotą nas karze,
I to brzydotą ciała i duszy,
Nic jej tak łatwo nie zmyje, nie zmaże,
Ja k dzienne życie, jak ów świt pastuszy.
Wiesz, co z siebie Mojżesz i Król Dawid zrobił.
Pasając bydło długo w swojem życiu,
Wiesz, czem się na króla i Piast nasz sposobił,
Gdy lechę swoją siał, orał w ukryciu.
Otóż gdy już tak jest, że najmniejsza praca,
Byle poczciwa, Bogu ludziom miła,
Zawsze nas czemś dobrem nieznacznie zbogaca,
I z niej się czerpie do nowych dróg siła,
Przeto wstań Michałku, bierz się! i wesoły,
Dalej, n a wygon ciągnij z krówkami,
A gdy przyjdzie zim a, znów pójdziesz do szkoły.
Boć nas za długo świat chrzci już wołami!

