Wędrówki po terenach naszej małej Ojczyzny, skłaniają co jakiś czas do refleksji. Powodów do nich życie przynosi sporo. Jednym z nich, jest obecny stan cmentarza mariawickiego w Długim Kącie. Tam, spoczywają nasi przodkowie: ojcowie i matki, bracia i siostry, a może i dzieci. Nikt na obecnym etapie nie jest w stanie udzielić merytorycznej odpowiedzi w tym temacie. Zadawane pytania i prośby trafiają w próżnię. Dziwna bierność, milczenie. Dlaczego? Wstydzimy się swoich przodków? Nie jest ważne, że wyznawali oni nieco inną religią, ale to przecież chrześcijanie. Miłość braterska przynagla, aby zatroszczyć się o godny stan tego miejsca pochówku, spoczynku członków naszych rodzin.
Pomimo, iż cmentarz ten wpisany jest do rejestru zabytków, to nieustannie niszczeje, odchodzi w niepamięć. Podejmowane próby jego uporządkowania przez młodzież, zostały zniszczone. Połamano bramę, tablice informacyjną, krzyże. Rzec można przy milczącej aprobacie społecznej. Co na to miejscowe parafie, samorządy, instytucje, czy lokalne społeczeństwo – w większości katolickie?
W sytuacji, kiedy media pokazują nam przykłady niegodziwości ludzkiej irytujemy się. I słuszne. Rozejrzyjmy się też i wokół nas, a być może dostrzeżemy, coś, co powinniśmy uczynić wobec innych. Cmentarz w Długim Kącie jest dobrym tego przykładem. Sprawa trudna, lecz niech nie będzie powodem do wstydu dla Kurpiowszczyzny. Ostatnio jesteśmy pod wrażeniem słów Marana Turskiego – ocalałego więźnia Auschwitz: „XI Przykazanie: nie bądź obojętny”. Zatem….

