Pięknie o naszym Proboszczu

      Możliwość komentowania Pięknie o naszym Proboszczu została wyłączona

Poniżej przedruk tekstu „Polska pielgrzymka z Ameryki w Rzymie” z Dzwonu Niedzielnego. Tekst o tle cenny i ciekawy, iż dotyczy też proboszcza z Dąbrówki ks. Edwarda Umińskiego. To właśnie dzięki temu kapłanowi w dąbrowskiej świątyni jest obraz MB Nieustającej Pomocy pochodzący z Rzymu, który poświęcił ówczesny papież. Informacja o tym niezwykłym wydarzeniu została odkryta przez nas kilka miesięcy temu. Pojawiła się ona na tej stronie internetowej, FB, powieliły ją „Wieści Gminne”, a także stała się motywem przewodnim jednej z homilii wygłoszonej przez ks. Stanisława Grosfelda, podczas jednej z Eucharystii w dniu maryjnego święta. Pisownia oryginalna.

oltpr„Rzym, 21 czerwca.

Póki Polska była wrzącym kotłem wypadków, powikłań i niezliczonych niespodzianek „sezonowego państwa” — jak nas nazywali Niemcy — to najważniejsze troski bytu zupełnie zabijały dalsze pole działania. Do takich należy sprawa polska w Ameryce. Mamy tam dwa skupienia: w Brazylji (stan Parana) i Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Nadtc i gdzieindziej, jak w Kanadzie, Argentynie. Meksyku i innych republikach południowych. Należymy do kraju, gdzie przyrost ludności zmusza co rok do usunięcia pewnej nadwyżki poszukującej pracy. Emigracja odbywała się dotąd samopas, bezładnie i dopiero teraz rząd zajął się nią celowo i ma zamiar racjonalnie kierować wychodźtwo tam, gdzie najlepiej odpowiadają leniu warunki.

Lecz trudno jest ująć w Karby wielomilionową rzeszę Polaków w Stanach Zjednoczonych. Połowa z nich zupełnie nie jest zorganizowana i żyje w masie 110 – miljonowego społeczeństwa anglosasów, szybko się amerykanizując. Z tych część robi to świadomie, część zaś poprostu nie umiała się należycie zorganizować, jak np. cały daleki wschód z Kalifornją. Ci Polacy, którzy chcieli się skupić koło jakiegoś centrum, stworzyli kilka związków. Obecnie różne rozłamy i nieszczęsne nasze waśnie i spory wprowadziły zamęt i zamieszanie, w czasie którego natworzyło się Bóg wie ile stowarzyszeń, wzajemnie się zwalczających. Polska praca radykalna zrobiła resztę.

Jedyną ostoją polskości jest Kościół katolicki, ale i tam wrogowie nasi chcą nam wyrządzić krzywdę. Na wyższych stanowiskach kościelnej hierarchii stoją ludzie z pochodzenia Niemcy lub Irlandczycy. Zwłaszcza Niemcy, nasi odwieczni wrogowie, nie mogą nam dać spokoju nawet na wolnej ziemi amerykańskiej, za której wolność walczyli polscy bohaterowie. I dlatego, korzystając z wysokich godności kościelnych, szykanują polskie szkoły, polskie paraf je i polskich księży. Wszystko to się odbywa robotą krecią, cichą, podziemną, aby me obudzić czujności Rzymu, oraz amerykańskiej Konstytucji, gwarantującej wolność języka, wyznania i prasy. Obecnie odbywa się tam wielka walka o równouprawnienie kleru, to jest o to, abyśmy mieli w Ameryce swoich biskupów, zależnych od Watykanu, a więc Ojca św., a nie Niemców, czy Irlandczyków. Wszystkie pisma zbierają na ten cel fundusze i jest nadzieja, że niedługo to nastąpi.

Trzeba jednak było pokazać Ameryce i Europie, że Polacy-katolicy są skupieni i wierni wierze swych przodków. Chodziło o  zamanifestowanie, o gest. Najlepiej do tego nadawała się pielgrzymka z powodu Lata Miłościwego. Inicjatywę ujął w swe dłonie ksiądz Edward Umiński z Nowego Jorku z iście amerykańskim rozmachem. W tem miejscu wrogowie nasi poczuli uderzenie w najczulszą strunę, zrozumieli, że grunt obsuwa się im pod nogami. A więc z całą siłą postanowiono bronić zagrożone reduty, swój monopol na amerykanizowanie Polaków. Cały gniew zwrócono na ks. Umińskiego i przeciw polskiej pielgrzymce. Nie będzie odrębnych narodowych pielgrzymek, ale jedna amerykańska — wołali rozgniewani Irlandczycy — w tym duchu dano instrukcje polskim księżom.

Nasi duchowni, posłuszni i lojalni względem swojej władzy, z bólem w sercu musieli przyjąć to rozporządzenie. Lecz ks. Umiński, wielki patrjota, walczący o wolność wiary i mowę ojców, nie uląkł się represji i począł na swoją rękę organizować pierwszą pielgrzymkę, wypuściwszy przedtem dla propagandy miesięcznik „Pielgrzym”, wydawnictwo ładne i pożyteczne. Trudne warunki i kosztowna podróż utrudniła zebranie tylu, ilu było chętnych-, tak, że zaledwie kilkadziesiąt osób wyjechało z Nowego Jorku dnia 27 maja, kierując się do Lourdes, Rzymu i Częstochowy.

Wyjeżdżającym przepowiadano, że nie ujrzą Papieża, że ich nie przyjmie. Inaczej jednak myślą w Watykanie, gdyż ta niewielka grupka nie tylko uzyskała audjencję, ale wbrew zwyczajowo, nie w rozsypce, lecz na osobnej sali została umieszczona. Ojciec św. przemówił do nich: „Niech będzie pochwalony“ i ks. Umińskiemu wręczył specjalny medalik, jako kierownikowi i udzielił swego błogosławieństwa, jako nagrodę za trud, czem raz na zawsze usankcjonował prawo do tworzenia polskich pielgrzymek.  Jak mi wiadomo, ks. Umiński nie spocznie na zasłużonych laurach, ale za parę tygodni, jak tylko powróci z Polski, dokąd się teraz udaje, rozpocznie jeszcze intensywniejszą pracę, aby zorganizować dwie nowe pielgrzymki do Stolicy Świętej i Starego Kraju, za którym, mimo swarów i kłótni, tęsknią nasi rodacy, albowiem miłość do ziemi ojczystej silniejszą jest niźli cza®, przestrzeń i oceany. Tad. Chrz.”


Źródło: Dzwon Niedzielny nr 28 z dnia 12 lipca 1925 rok,  s.8-9.

Foto:www.sanktuariumdabrowka.pl

Download PDF