O tym, że w Chinach szaleje epidemia i że ludzie stamtąd przemieszczają się do Europy, było wiadomo od stycznia.. Po dotarciu do Polski wirusa z Wuhan, bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś solidarności miedzy ludźmi. Widać, iż mieszkańcy są zdyscyplinowani, uruchomiła się pomoc sąsiedzka. W wieli przypadkach na „dole” radzimy sobie sami, opierając się na zdrowym rozsądku. Ale zdrowy rozsądek to za mało w czasach pandemii.
Bolą obnażone braki w służbie zdrowia. Samoczynne publiczne zbiorki na pomoc dla szpitali celem zakupu sprzętu ochronnego, aparatury ratującej życie i zdrowie obywateli, są piękne, ale nie wolno państwu na takie działania, aby przeznaczać wielkie sumy np. na propagandę polityczną, a jednocześnie zapominać o zdrowiu i życiu mieszkańców. Niedostatek podstawowych masek ochronnych dowodzi tego niezmiernie.
Odczuwalny jest jednak brak rzetelnej informacji, wiedzy, opinii ekspertów, sprzętu ochronnego, testów, aparatury medycznej, miejsc kwarantanny, czy stosownych procedur postępowania na tego rodzaju sytuacje. Dlaczego nie przewidziano tego, było na to przecież trochę czasu? Rzec można, że go przespano. Czy to poważne podejście?
System zdalnego nauczania dzieci zawodzi, a telewizja publiczna w tym procesie zostaje nadal nie wykorzystana należycie. Wystarczy cofnąć się nieco wstecz i zobaczymy, że takie lekcje były, nawet z fizyki czy chemii. Nie każdy rodzic jest przecież w stanie i ma możliwości pomóc dziecku w tym wszystkim.
Ostatnie skupianie uwagi, sił i środków na przygotowaniach do wyborach prezydenckich w dobie epidemia koronawirusa SARS-CoV-2, nie wydaje się być właściwym działaniem. Czy nie są to kroki zastępcze? Wpierw ratujmy zdrowie i życie ludzi, gospodarkę, a potem przyjdzie czas na inne sprawy. Pojawienie się pieniędzy bez pokrycia, byłoby sytuacją bolesną dla na wszyskich na długie lata.
Dziś potrzeba nam ludzi z konkretnym doświadczeniem, nie teoretyków, oby nie było tak jak ze przysłowiowym strażakiem, albo był przy pożarze i wie, jak go gasić, albo tylko o nim słyszał.

