W przedświątecznej krzątaninie warto znaleźć chwilę na lektura artykułu „Czego brak naszym szkołom” z 1909 roku autorstwa K. Szkaradek-Krotowski. Poniżej jego początek i koniec:
„Że nasze szkolnictwo nowoczesne niedomaga i to poważnie niedomaga, tego dowodem choćby te ustawiczne próby reformy. Reformuje się szkolnictwo ludowe, reformują zwłaszcza szkoły średnie. Obok gimnazyów mamy zreformowane gimnazya, obok szkół realnych realne gimnazya. Reformuje się ciągle plany naukowe i sposoby nauczania. Ustawicznie pojawiają się nowe podręczniki naukowe, nowe metody. To, co przed paru laty było alfą i omegą dydaktyczną, dziś zarzuca się do przestarzałych rupieci….
…Reformujemy ustawicznie nasze szkoły. Czy jednak szerzymy tam wewnętrzną kulturę? Czy tam kształcimy charaktery? Czy wychowujemy tam młodzież, aby kochała, aby miłowała? Czy staramy się młodzieży naszej uczynić zbawienie duszy znowu drogiem? Czy staramy się ją od tysiącznych bagateli i fatałaszek oderwać a przywieść do najważniejszych rzeczy: do miłości, do pokory i pokonania siebie? Takie zadania stawia wychowaniu młodzieży nie jakiś tam kaznodzieja o średniowiecznych poglądach, nie jakiś katolicki ortodoksus lub jakaś polska pobożna dewotka — te postulata poczytuje za węgieł najnowszego wychowania, te zasady głosi dziś protestant Niemiec, najgłośniejszy dziś pedagog, docent uniwersytetu w Ziirichu dr. Foerster. Dzieła jego jak „Jugendlehre“ w kilkudziesięciu tysięcach egzemplarzy publikuje się w Berlinie. Czy też je tylko zrozumieją pruscy pedagodzy w Berlinie?”– cyt. s. 252 Dziennik Poznański, Poznań 1909 /pisownia oryginalna/.

