Wielkie dni. Każda rodzina ma swą specyfikę ich świętowania. Poniżej kilka szczegółów z mojej:
- Dziadek ze strony ojca – Czesława Plona, zawsze po śniadaniu wielkanocnym przy przysłowiowej kawie wspominał dawne dzieje ze swego i innych życia. Podczas jednych z takich rodzinnych pogaduszek dowiedziałem się o cudach w Dąbrówce, które potem spisałem.
- Udział mężczyzn z wielkanocnej Straży Grobu Pańskiego był niejako przekazywany z
pokolenia. Ojciec –Józef, w swej młodości wielokrotnie czynnie adorował Najświętszy Sakrament. Podobnie czynił mój brat Wiesław, ja sam i mój syn – Patryk. Jak wspomina mama dziewczęta także brały udział w adoracji. Był to zaszczyt dla nich. Dziewcząt nie mogło też zabraknąć przy niesieniu wstążek chorągwi wioskowych. Przywilej ten był ścisłe przestrzegany i przekazywany. - Śpiew pieśni pasyjnych w Wielki Piątek i w noc z Wielkiej Soboty do poranka rezurekcyjnego, był domeną także mojego dziadka Czesława Plony. Miał stary śpiewnik sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych i wraz z innymi parafianami wykonywał je całą noc. Dziadek Płona po nocnym czuwaniu brał czynny udział w procesji rezurekcyjnej. Czasami też próbuje uczestniczyć w tym zwyczaju, który już prawie zanikł u nas.
Tuż przed świętami lub w same święta odwiedza się groby najbliższych. Jeszcze na początku lat 90 XX wieku, nie było u nas w parafii tradycji odwiedzania grobów najbliższych w tym okresie. Owa tradycja zapadła mi w serce, a zwłaszcza po tym, jak doświadczyłem jej będąc u rodziny w Miedźnie koło Częstochowy. Tam prawie wszyscy po Eucharystii szli na cmentarz. Rzec można, że przeniosłem go do siebie na Kurpie..- Familijnym zwyczajem jest zanoszenie kwiatów do Grobu Pańskiego w parafialnej świątyni oraz odnawianie przydrożnego krzyża stojącego na posesji rodzinnej w Gąskach.
- Post w rodzinie rozpoczynał się w Wielki Piątek i trwał do śniadania wielkanocnego. Pościli zasadniczo wszyscy domownicy

