Poniżej fragmenty z pracy dr. Adama Fiszera „ZWYCZAJE POGRZEBOWE LUDU POLSKIEGO” z
1921 roku, dotyczące Kurpiów:
„…U Kurpiów /w Dudach Puszczańskich, parafii Myszyniec, umarłych chowają w świątecznych szatach, dzieci w długiej białej koszulce i czapeczce o jednym kwiatku, jeśli chłopiec, o kilku kwiatkach, jeśli dziewczyna..” – s. 99;
„…Na Kurpiach (Dudy Puszczańskie, parafia Myszyniec) robią trumnę z czterech prostych białych desek po części nieheblowanych…” – s. 157;
„…U Kurpiów (Dudy Puszczańskie, parafia Myszyniec) pogrzeb odbywa się bez wielkich zachodów. W trumnę z prostych nieheblowanych desek, kładą nieboszczyka często tego samego dnia, (jeśli zdąży się trumnę w tym czasie zrobić) i wywożą z domu. Przy pochówku współudział księdza bywa bardzo rzadki. Zwykle wyprowadzają ciało z domu do krzyża za wsią, tu je stawiają, jeden z Kurpiów ma mowę odpraszającą, poczem wiozą nieboszczyka przed kościół i po pokropieniu zwłok święconą wodą, udają się wprost na cmentarz….” – s.289:
„…U Kurpiów mieszkaniec wsi ostatniej, przez którą przejechał orszak pogrzebowy, gdy sam jadąc wozem próżnym spotka lub ujrzy trumnę z nieboszczykiem, choćby to w znacznej nawet było odległości (jeśli między wsią jego a cmentarzem niema innej wioski) przekonany jest, że wkrótce umrze ktoś także z jego wsi, bo śmierć przeniosła się na jego wóz i szukać teraz będzie ofiary wśród jego współmieszkańców…” – s.323;
„…Na Kurpiach, (Dudy puszczańskie, parafia Myszyniec) niekiedy tylko stawiają na mogiłach krzyże drewniane, ale są i tacy, którzy stawiają je nie zaraz, lecz dopiero po 5 lub 6 latach. Zdarza się więc często, że krzyż w niewłaściwym postawią miejscu. Bywa bowiem, że po zasypani u dołu grobowego Kurp odchodzi i już nie dba o mogiłę,chyba, że znajomi mu o niej przypomną…” – s.343:
„…U Kurpiów nowogrodzkich pogrzeb osób dorosłych kończy się stypą w karczmie przy kieliszku, pod względem napoju bardzo obfitą. Na Kurpiach, w Dudach Puszczańskich, parafii Myszyniec pozostali po nieboszczyku zapraszają obecnych na pogrzebie do domu na same tylko piwo…: – s.378

