Na listopadowy czas

      Możliwość komentowania Na listopadowy czas została wyłączona

Są dni pełne radości, szczęścia i uniesień. Ale są też inne – pełne zadumy i smutku. I taki jest zbliżający się listopadowy dzień, kiedy to przychodzimy na cmentarze, zapalamy znicze, wzdychamy, modlimy się, tęsknimy i… odchodzimy. Jak wszystko, tak też i życie ma swój początek oraz swój koniec. Tylko od nas zależy, co ocalimy i o czym będziemy pamiętać…

Tradycja Święta Zmarłych wywodzi się nie z chrześcijaństwa, a z czasów pogańskich. Nasi przodkowie traktowali ten moment roku jako szczególnie mistyczny.

Dawne „Dziady” znacznie różnią się od obecnego Święta Zmarłych. Wierzenia ludowe dotyczące bytu duszy po śmierci były oparte na prasłowiańskim „Święcie Przodków”, które to nie należało do świąt „żałobnych”.

Kurpie wierzyli, iż dusza, aby żyć dalej musi się odżywiać. Dlatego też wziął się zwyczaj ucztowania na mogiłach zmarłych i pozostawianie resztek z tej uczty dla dusz. Zwyczaj ten na Kurpiach był żywy jeszcze przed drugą II wojną światową. W Dzień Zaduszny pozostawiano na stole resztki kolacji, aby w nocy dusze mogły poucztować. Rano kończyli jedzenie domownicy uczestnicząc w ten sposób symbolicznie w uczcie z duszami przodków.

Popularnym zwyczajem było również „omiecenie” ręką ławy czy stołka zanim się na nich siadło, aby nie usiąść na odpoczywającej tam być może duszyczce.

Jak wierzyli nasi przodkowie w dniu Wszystkich Świętych Pan Bóg pozwala duszom pokutującym wrócić tam, gdzie żyły, aby wzięły udział w procesji żałobnej. Dusze idą gromadnie przed księdzem, który je skrapia wodą święconą. I dlatego nie wolno nikomu iść przed księdzem, aby nie przeszkadzać duszyczkom.

Na cmentarzu każda dusza udaje się do swojej mogiły na „spotkanie” z rodziną. W powrotnej drodze duszyczki znów idą przed księdzem i pozostają na noc w kościele. O północy słuchają mszy świętej celebrowanej przez zmarłego lub zmarłych proboszczów tej parafii. Nikomu żywemu nie wolno w taką noc wchodzić do kościoła lub przebywać w jego pobliżu, aby nie przeszkadzać modlącym się duszom”.

Oprócz pożywienia noszonego na mogiły zabierały gospodynie na cmentarz chleb, placek, słoninę w celu rozdania żebrakom siedzącym pod murem, aby modlili się za zmarłych z danej rodziny. Modlitwy za dusze zmarłych (tak powstała nazwa Zaduszki) odmawiał też ksiądz, za co otrzymywał datki pieniężne. Wraz z modlitwą popularne było „podzwonne”, czyli dzwonienie w dzwony kościelne w dniu Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym, za zmarłych.

 

Download PDF