W 2009 roku „powracając” do rodzinnej wioski, rzec można, powoli zacząłem interesować się życiem społecznym. Zauważyłem, iż lokalne społeczeństwo jest stłumione, wycofane. Powstało pytanie dlaczego tak jest? Pytanie do dziś dnia w wielu płaszczyznach jest nadal aktualne.
Decyzja o kandydowaniu do rady gminy, jakby uruchomiła proces zmierzający do zdyskredytowania mnie przez niektóre osoby. Wchodząc głębiej w szczegóły lokalnego życia dało mi się odczuć, że to komuś „przeszkadza”, nie jest na rękę, naruszyłem czyjeś interesy. Zacząłem doświadczać różnych dziwnych sytuacji. Pojawiły się plotki, anonimy, manipulacja faktami wypowiedziami, wprowadzanie w błąd opinii publicznej, groźby, pomówienia, mieszano i odwracano fakty itp. Zrodziło się więc pytanie: co robić? Walczyć z nimi, czy przejść obojętnie? Trudno iść za przykładem pewnych osób i wszczynać spory sądowe, bo i po co? Jesteśmy przecież jedną większą rodziną. Kto chce niech prawuje się, udaje iż jest „święty”, nie odpowiada na wyciągniętą dłoń, przypisuje sobie pracę innych itd, a potem z dumą w pełni uczestniczy w niedzielnej Eucharystii. To było, jest i będzie mi obce.
Niestety, rozsiewanych plotek nie da się nigdy pozbierać. Zasada głuchego telefonu działa dobrze, zwłaszcza w małych środowiskach. Czyżby, kłamstwo powtórzone sto razy stawało się prawdą? Nie!. Tak do końca to nie jest. Chociaż plotki burzą dobre imię, podsycają uprzedzenia i dyskryminują, to pamiętajmy karma wraca. Fakt jest faktem, zło jest złem, dobro dobrem, prawda prawdą, a kłamstwo kłamstwem. Można próbować różnych zabiegów, ale tego nikt i nic nie zmieni. To tylko kwestia czasu, ujrzenia wszystkiego takim, jakim rzeczywiście jest..
Nikt z nas nie jest doskonały, ale obowiązują jakieś pisane i niepisane zasady moralne, etyczne czy współżycia społecznego. Robienie sztucznych problemów o niedosoloną zupę prowadzi donikąd. Fakt, każdy je może tworzyć i rozumieć po swojemu. Kto dla przykładu wezwie policję do wioski, niech ma cywilną odwagę powiedzieć, że to on, a nie zrzuca to na innych. Powtórzę ponownie, tego rodzaju postawy były, są i będą dla mnie obce. Drzwi mego domu są otwarte dla każdego, a ten kto potrzebował jakiejś pomocy zawsze ją otrzymywał bezinteresownie. Pozostanę nadal wierny zasadzie prawdy i troski o dobro wspólne. Przykładowo wspomnę tu chociażby swój mały wkład w obronę lokalnych szkół, podniesienie zimowego standardu utrzymania drogi do Dąbrówki, rozbudowę wioskowego wodociągu, opiekę nad grobem ks. Walentego Placyda Podgórskiego czy figury św. Jana Pawła II oraz dokumentowanie dziejów naszych okolic.

