Nadeszła odpowiedź od Rady Gminy w Lelisie i włodarza gminy, odnośnie próśb i myśli skierowanych do samorządu lokalnego. Trudno być obojętnym wobec jej treści, która jeszcze raz ukazuje wyjątkową postawę osób, które wybrało społeczeństwo. Ktoś chyba uważa że posiada monopol na wszystko, co dotyczy się życia samorządowego. Spójrzmy na treść poniższego pisma. Znamienne, wszystko na „NIE”. Ale, po kolei.

- Dlaczego gmina nie podejmie się złożenia stosownego wniosku do Urzędu Wojewody Mazowieckiego w Warszawie na wybudowanie tej ścieżki, skoro jest taka możliwość? Zostały ogłoszone konkursy, więc czemu nie złożyć wniosku? Czyżby pracownicy samorządowi nie mieli stosownych kompetencji? O ogłoszeniu konkursu samorządowcy mogą przeczytać na stronie Urzędu Marszałkowskiego, o czym zostali też poinformowani. Zaprosić NGO do działania i próbować ubiegać się o finanse. Tyle chyba jesteśmy w stanie zrobić?
- Czy fakt, iż cmentarz mariawicki w Długim Kącie usytuowany jest na prywatnym terenie jest przesłanką uzasadniającą zaniechanie działań do jego zachowania? To przecież zabytek naszej gminy i zgodnie z gminnym programem opieki nad zabytkami można to uczynić. Trzeba jedynie chcieć i współpracować z konserwatorem zabytków oraz właścicielem gruntu.
- Czy to, że grób ks. Walentego Placyda Podgórskiego usytuowany jest na terenie cmentarza parafialnego w Dąbrówce, uniemożliwia podjęcie działań samorządowców, aby uczynić go miejscem pamięci narodowej? Gdzie tkwi problem? Popatrzy na inne cmentarze wokół. Takich miejsc jest wiele. Zatem…?
- Dlaczego robi się wiele, aby zniechęcić mieszkańców do aktywności społecznej? Czy w takiej sytuacji jest miejsce na społeczeństwo obywatelskie, inicjatywę lokalną, inicjatywę uchwałodawczą, zaangażowanie NGO itp. Uchwały w tej materii są, ale raczej tylko są wypełnieniem wymogów prawnych.
Pytania powyższe pozostają bez merytorycznej odpowiedzi ze strony lokalnych samorządowców. Czyżby ponownie: „nie bo nie”. Inni mogą, a dlaczego nie u nas? Przecież inne samorządy z powodzeniem składają wnioski na ogłaszane konkursy. Dbają o zabytki, pomimo ze znajdują się one na terenach prywatnych. Poszukują i utrwalają miejsca pamięci narodowej, które również znajdują się na cmentarzach parafialnych. Popatrzmy chociaż na kościoły, wykazy zabytków, programy ochrony zabytków, programy współpracy z NGO, przepisy o społeczeństwie obywatelskim, inicjatywie lokalnej i wiele innych. To fakty i przepisy o których samorządowcy winni wiedzieć. Wystarczy tylko chcieć to wiedzieć oraz zauważyć potencjał mieszkańców. Wykorzystać i docenić go. To nie jest zagrożenie dla samorządowców, ale nieoceniona dla nich pomoc. Odnosi się wrażenie, iż jest podział na mieszkańców równych i równiejszych, swoich i obcych.
Inaczej. Obecnie należy zaorać cmentarz mariawicki w Długim Kącie. Zapomnieć o pamięci i szacunku dla naszych przodków i nie dbać o to. Po co podejmować działania dla zachowania tradycji, promocji i rozwoju regionu. Kurpiowska ścieżka miejscami pamięci narodowej może to i godny pomysł, ale nie nasz? Zasługi ks. Walentego Placyda Podgórskiego nic nie znaczą, bowiem to tylko jakiś tam powstaniec styczniowy – nic nie znaczący. Aktywność mieszkańców jest źle widziana i po co ona jest, to zbędna rzecz w życiu wspólnoty samorządowej. Samorządowcy wiedzą najlepiej co i jak, a nie mieszkańcy. Czyżby faktycznie tak jest? Ale co samorządowcy powiedzą swoim sąsiadom, dzieciom, wnukom jeśli spytają ich o zasadność owego „NIE”. Czy będą mogli wówczas śmiało spojrzeć w swe lustrzane odbicie? Czy nie znają oni innej odpowiedzi?
Nic na siłę. Jeśli brak dobrej woli, zrozumienia, otwartości, to na nic wszelkiego rodzaju inicjatywy. Szkoda czasu, sił, energii. Widać „NIE” jest w cenie. Prawdziwi samorządowcy doceniają, pomagają i szukają rozwiązań dla pomysłów mieszkańców. Taka jest idea samorządowej służby społecznej – dla dobra publicznego. Owe ustawiczne „NIE”, raczej trudno wpisać w realizację tegoż dobra. Ale może tak chce nasze lokalne społeczeństwo? Jeśli tak, to zniszczmy – nie dbajmy o to wszystko, bo to kosztuje i wymaga pracy, zaangażowania, odpowiedzialności, patriotyzmu. Nasi przodkowie byli nierozsądni czyniąc sobie ziemię poddaną, wzajemnie się wspierając i troszcząc. Tylko egoizm ma sens. Może rzeczywiście nie warto być wiernym pewnym ideałom i wartościom. Lepiej płynąć z prądem. Tylko dokąd to nas zaprowadzi?
Znamienna jest tu jednomyślność radnych i włodarza gminy. Czy idziemy dobrą drogą? Niech ocenią sami mieszkańcy.
/B.K./

