Sekret Kopanej Góry

      Brak komentarzy do Sekret Kopanej Góry

Wielu z nas często przemierza drogę z Kurpiewskich do Łęgu, tym samym jedzie przez Kopaną Górę. Górę, na której do dziś dnia  stoi duży drewniany krzyż. Jaką kryje on tajemnicę? Namiastkę odpowiedzi odnajdujemy w starych ludowych przekazach. Jedni mówią o żołnierzach niemieckich tam pochowanych, inni zaś o powstańcach styczniowych tu spoczywających. Książka „Kurpie, legendy i opowiadania” przychodzi tu z pewną wskazówka

Podobno było to podczas Powstania Styczniowego. Kurpiowska Puszcza, która była domem powstańców przyjęła ich powstańczą ofiarę na Kopanej Górze.  Chociaż ich domy były blisko zginęli tu wszyscy, a wszędzie było tyle krwi na lnianych koszulach, portkach, spłowiałe od słońca włosy lepiły się od czerwonej posoki. Krew naznaczyła białą korę brzozy, wsiąkła leniwie w piasek na górze, przesiąkła przez mech, sączyła się leniwie po korzeniach. Krew tak wsiąkła w ziemię, iż uczyniła ją czerwoną.

Tych żołnierzy pochowali tam na tej górze. Być może nawet bez księdza. Powiadają, że te powstańce chcą przynajmniej modlitwy od tych, co przejeżdżają drogą. Jak głosi legenda, na tej górze działy się dziwy.

 Było to w sierpniu. Powiadają, ze jeden z mieszkańców Walerów jadąc do Kurpiewskich, kiedy dojeżdżał do Kopanej Góry konie stały się niespokojne i chłop musiał je tęgo poganiać, aby ciągnęły wóz. Wieśniak czuł jednak że coś ciężko im to idzie, a na wozie tylko parę worków żyta. Noc była głucha i jakoś zimniej się zrobiło Ptaki zamilkły, od wsi nie niosły się żadne odgłosy. Chłop spojrzał na wóz  i ujrzał na nim jakąś ciemną postać. Zatrwożony zaczął się modlić. Kiedy skończył modły za zmarłych, koniom stało się nagle lżej, postać znikła, wóz z lekkością potoczył się po drodze. Wieść o tym wydarzeniu lotem błyskawicy rozeszła się po okolicy. Każdy kto przejeżdżał tamtędy nie żałował modlitwy  duszom powstańców. A i niejeden opowiadał o dziwnym uczuciu czyjejś obecności, a było i tak, że i ciężej zrobiło się na bagażniku  roweru.

Legendę podobną, ale z wątkiem żołnierzy niemieckich, słyszałem od swojej mamy Daneli Bulak, którą opowiadał jej ojciec Marian Zyśk z Dąbrówki. Czy przysłowiowe ziarnko prawdy nie jest ową całą prawdą? Kto wie…

Download PDF